naukanews

Grzyb pożera nasze banany

Radzę zajadać się bananami, pić sok bananowy, na śniadanie pożerać tosty
z bananami i cynamonem, w knajpach zamawiać banana split, a w domu
gromadzić zapasy suszonych chipsów bananowych. To wszystko może wkrótce
okazać się niemożliwe albo drogie jak kawior.

Choć odmian bananowca są tysiące, aż 99 procent owoców lądujących na naszych stołach wywodzi się z gatunku Cavendish, który jest wydajny, dość odporny, daje owoce o dobrym smaku. Co ważne, owoce odmiany Cavendish najwolniej gniją i ciemnieją w trakcie transportu, dzięki czemu w naszych supermarketach wyglądają, jakby wcale nie przypłynęły z Kostaryki, tylko przyjechały spod Lublina.

Oparcie produkcji na jednej odmianie jest jednak szalenie ryzykowne. Jak pisze New Yorker, uprawom bananów w Ameryce Środkowej może zagrażać grzyb, przezwany już „HIV plantacji bananowców”.

„Tropical Race 4″ wywodzi się z gatunku grzyba Fusarium oxysporum, który w latach 1950. zdziesiątkował plantacje bananów dominującej odmiany Gros Michel. Pomór z tamtych lat nazwano „chorobą panamską”. Właśnie po tamtej katastrofie rolnicy przeszli na Cavendish.

Wydaje się, że koszmar powraca – TR4 zaatakował już bananowce w Azji Południowo-Wschodniej i Australii. Gdyby dotarł do Ameryki Środkowej, nastąpiłaby katastrofa.

Naukowcy szukają odmiany, która mogłaby zastąpić lub uzupełniać Cavendish, ale to nie jest łatwe. [New Yorker, zdjęcie: Ian Ransley]


podobne treści