internetWiadomości promowane

Google Play i co z tego wynika?

Zapewne zauważyliście dzisiejszą zmianę w menu na stronie głównej Google. Jeśli nie, sugerowałbym mocną kawę na dobudzenie. Tak czy inaczej Mountain View zdecydowało się na wprowadzenie Play jako jednej z promowanych przez siebie usług. Pomiędzy mapami a YouTube.

Wbrew temu co aktualnie zobaczyć może polski użytkownik, Google Play nie jest jedynie miejscem z którego możemy wygodnie wydać dyspozycję by dana aplikacja na Androida została zassana przy najbliższej możliwej okazji. Oczywiście jest to bardzo wygodne, ale nie ściąganie aplikacji na popularny system operacyjny jest głównym celem istnienia portalu.

Google Play ma bowiem sprzedawać treści takie jak filmy, muzykę, aplikacje, gry i książki a za wszystko będzie można zapłacić przy pomocy Google Checkout. Tylko po co Mountain View miałoby utrzymywać tego typu sklep z rozrywką, skoro sami zajmują się przede wszystkim reklamą, prawda? Czyżby Google planowało zamachnąć się na pozycję Amazon.com? I tak, i nie.

Dla wielu ludzi Google jest symbolem Internetu. Wyszukiwarka w ciągu lat działalności stała się sposobem na przeglądanie zawartości Sieci. Użytkownik miał pytanie, przeglądarka dostarczała odpowiedzi. Odpowiedzi nie były idealne, ale wystarczyło, by wyszukiwarka stała się najczęściej wyświetlaną witryną w Sieci. Dlaczego więc nie potraktować jej jako przestrzeni reklamowej o wynajęcia? A ponieważ technologia stwarza takie możliwości każdemu można wyświetlić inną reklamę w zależności od tego czego będzie szukał. Powinno działać, prawda? I działało na tyle, by firma rozwinęła skrzydła.

Reklama jednak jest tym skuteczniejsza im bardziej odpowiada na potrzeby klientów. Już dziś na frazę „mechanik samochodowy” otrzymam inne wyniki będąc w Krakowie a inne w Warszawie. Im więcej uda się zebrać informacji tym większą skutecznością Google będzie mogło pochwalić się przed reklamodawcami. Zasysa więc dane z dziesiątek swoich usług, by dowiedzieć się o nas jak najwięcej. Problem pojawia się wtedy, gdy zapytamy Google o „dobrą restaurację” albo o cokolwiek innego, co zakłada naturalne dla ludzi wartościowanie.

Można sobie z tym poradzić na dwa sposoby. Pierwszy zakłada, że miliony ludzi nie mogą się mylić. Dlatego Google samo postanowiło uruchomić serwis społecznościowy i wykorzystywać w jakiś sposób +1 w swoim mechanizmie filtrowania wyników. Drugi zakłada, że dowiedzą się o nas jeszcze więcej, łącznie z wszystkimi rzeczami, które lubimy. G+ miał rozwiązać ten problem, ale, pomimo bardzo dużej promocji (główne miejsce w belce na najczęściej odwiedzanej stronie internetowej świata) nie osiągnął takiej popularności jak Facebook. Dlatego uważam, że Google Play tylko po części jest zwykłym sklepem internetowym. Parafrazując zdanie znane z amerykańskich filmów kryminalnych „wszystko co kupisz zostanie wykorzystane do zaserwowania Ci reklamy”.

Czy Google Play będzie konkurencją dla dużych sklepów internetowych w rodzaju Amazon.com? W pewnym sensie tak – Amazon nie jest obecny na belce najpopularniejszej strony internetowej świata. Jednak nie na samej sprzedaży zależeć będzie Google, tylko na informacjach, które uzyska na podstawie tego co kupimy.


podobne treści