news

Google ma przestać nagrywać rozmowy użytkowników Asystenta w UE

Po ujawnieniu informacji, że Asystent Google nagrywa użytkowników, a zdobyte w ten sposób nagrania przekazywane są ludziom, którzy je odsłuchują, było praktycznie oczywiste, że sprawa ta nie umknie uwadze europejskich instytucji. Których żarna już zaczęły ją mielić.

Z europejskiej perspektywy, która zwykle wyczulona jest bardziej na kwestie związane z prywatnością, zapewnienia o tym, że rejestrowanie rozmów użytkowników i przekazywanie ich później pracownikom do odsłuchania w celu ulepszenia działania algorytmów, nie brzmią przekonująco.

Zwłaszcza dla niemieckiego odpowiednika UODO, który już nakazał Google zaprzestać takich praktyk na terenie całej Unii Europejskiej. W tym czasie niemieccy komisarze chcą przyjrzeć się bliżej praktykom, które ich zdaniem, a wielu zapewne się z nimi zgodzi, są niepokojące i ryzykowne dla prywatności użytkowników. I nie robi mu różnicy informacja o tym, że jedynie niewielki procent rozmów jest nagrywany.

Ze swojej strony Google poinformowało, że oczywiście podporządkuje się decyzji i jest w kontakcie z niemieckimi urzędnikami by sprawę wyjaśnić. Ponadto firma podaje, że nagrania z Asystenta przekazywano dalej tylko w około 0,2% nagranych przypadkach, a nagrania te nie były w żaden sposób powiązane z konkretnymi kontami Google. Nie zmienia to faktu, że dziennikarzom belgijskiej telewizji, która ujawniła sprawę, udało się ustalić dane niektórych nagranych użytkowników takie jak na przykład imię, nazwisko czy adres zamieszkania.

Mountain View nie jest jedynym podmiotem, który dopuszcza się takich praktyk. Wcześniej wyszło na jaw, że tak robi również Amazon, a niedługo po ujawnieniu, że robi tak Google, dowiedzieliśmy się, że Apple także przekazuje część nagrań z Siri w ręce podwykonawców.

Ilustracja: Google

podobne treści