Wiadomości promowanewtf

Google jednak nie rozjechało osiołka

Czym w czasie pracy zajmują się pracownicy jednej z największych korporacji na świecie? Losami botswańskiego osiołka, przecież to logiczne, drogi Watsonie.

Co jakiś czas dociekliwi użytkownicy, przeglądając zdjęcia wykonane przez samochody Google, znajdują w Street View interesujące ujęcia. W ten sposób powstała już nawet pewna wystawa. Jednak przedwczoraj Internetem wstrząsnęła straszna wiadomość – samochód Google potrącił śmiertelnie afrykańskiego osiołka i jeszcze bezczelnie uwiecznił swoją zbrodnię na zdjęciach.

Nie trzeba było długo czekać na oficjalne stanowisko Google w tej sprawie. W oświadczeniu wydanym przez giganta z Mountain View czytamy – samochód tak, znajdował się w Botswanie; tak, wykonywał swoje obowiązki służbowe, ale osiołek już tam leżał, a dodatkowo Google dysponuje zdjęciami świadczącymi o tym, że osiołek żyje i ma się dobrze.

Oto one:

Według Google samochód zbliżał się do osiołka, który spał na drodze lub tarzał się w piasku (zdjęcia 1 i 2). Kiedy samochód podjechał do osła, ten wstał i zszedł z drogi (zdjęcie nr 3). Następnie samochód odjechał a osiołek cały i zdrowy odszedł w swoją stronę, na co dowodem jest zdjęcie z kamery zwróconej tyłem do kierunku jazdy (zdjęcie 4). Google twierdzi, że całe zamieszanie spowodowane było tym, że samochody Street View robią zdjęcia panoramiczne, dlatego niektóre osoby pomyślały, że sekwencja zdarzeń była dokładnie odwrotna, i że osiołek został potrącony przez samochód.


podobne treści