news

Google Buzz a dolina niesamowitości

Google Buzz miał być idealnym serwisem społecznościowym. Ale trochę przekombinował i stworzył sytuacje, o jakich nie śniło się żadnemu użytkownikowi (wystarczy wspomnieć jedynie o możliwości czytania prywatnych wiadomości przez osoby trzecie, losowo dobierane przez samego Buzza). Badaczka serwisów społecznościowych Danah Boyd wygłosiła ostatnio swój pogląd na temat serwisu, skupiając się głównie na kwestiach prywatności.

Google Buzz był bardzo porządnym serwisem. Oferował ukrywanie list znajomych i metody unikania niechcianych reklam i informacji. Okazał się jednak pełen błędów „nietechnicznych”, głównie przez związki z Gmailem, serwisem z założenia bardzo osobistym.

Boyd stwierdziła, jak zacytowano na obrazku powyżej, że serwisem Buzz „Google odkrył społecznościowy odpowiednik doliny niesamowitości„, czyli miejsca, gdzie wszystko wydaje się znajome, ale nie do końca na miejscu. „Dolina niesamowitości” jest słynną hipotezą japońskiego konstruktora robotów, Masahito Moriego, który badał komfort psychiczny ludzi wobec podobieństwa obiektu do żywego człowieka.   

Robert Zemeckis w filmie Ekspres polarny umieścił Toma Hanksa, gdzieś między prawdziwym aktorstwem a animacją – pamiętacie? Twórcy Buzza chcieli połączyć w jedno najlepsze aspekty serwisów społecznościowych, jak Facebook czy Twitter, i osobistych, jak Gmail. 

Po wygłoszeniu opinii na temat Buzza, Boyd wypowiedziała się na temat prywatności w serwisie Facebook. Zauważyła różnicę w zachowaniach między pokoleniami: ”nastolatki zastanawiają się, co zyskują upubliczniając informacje o sobie, podczas gdy dorośli zastanawiają się, co mogą stracić”.

Boyd podsumowała: „współczesne technologie mieszają sferę prywatną z publiczną”. I każdy serwis społecznościowy, który powstanie w przyszłości, zrobi w tej materii bałagan, który trzeba będzie sprzątnąć. [GigaOM i TechCrunch]


podobne treści