internetnews

Gdzie i po co zmierza planking?

Kilka miesięcy temu z politowaniem oglądaliśmy pojawienie się, krótką
popularność i szybki zgon wyjątkowo głupiego internetowego trendu.
Moda wyszukiwanie niebanalnych lokalizacji i robienie tam zdjęć, na których ktoś leży płasko jak deska (plank), z głową zwróconą w dół i rękoma ułożonymi wzdłuż ciała, skazana była na krótkotrwały żywot. Nie wiem tylko, po co ją wskrzeszać w nowej wersji.

Inne zdanie ma fotografka Samantha Schubert, która w ramach projektu „Learning to Love the State I Am In” utrwala własne wygibasy w miejscach publicznych. Tłumaczy, że w ten sposób „integruje się” z miejską przestrzenią swojego miejsca zamieszkania, czyli Baltimore. Oddaje też „nagłe i nieprzewidywane zmiany w miejskim krajobrazie”.

Sam pochodzi z zalesionych, północnych części stanu Nowy Jork, więc po przeprowadzce do miasta odczuła potrzebę uzewnętrznienia przemian, które wskutek zmiany otoczenia zachodziły w jej głowie.

Nie jest więc tak źle – rezultaty jej pracy przynajmniej mają temat przewodni. [Sam Schubert, PetaPixel]

podobne treści

  • ogorzelski

    Głupie- tak to można opisać

  • fdv

    potwierdzam – głupie, a nawet kretyńskie. Nie zdziwiłbym się jak by to wymyślił jakiś Szajsung albo Andrut.