fotonews

Fotosafari ze zdalnie sterowanym samochodzikiem

Niektórzy fotografowie spędzają całe miesiące w słońcu, kurzu i
błocie, walcząc o jedno dobre zdjęcie dzikiej natury. Bracia
Burrard-Lucas stwierdzili jednak, że brudną robotę może za nich odwalić
zdalnie sterowany samochodzik. Swój sprzęt nazwali BeetleCam i wysłali
go na spotkanie z lwami, słoniami i bawołami. Jak widać, poradził sobie
znakomicie.

BeetleCam to genialny pomysł Willa i Matta Burrard-Lucas, dwóch
uznanych brytyjskich fotografów. Przymocowali oni aparat Canon EOS 400D
to terenowego, zdalnie sterowanego samochodu. Przemierzyli nim sawannę,
robiąc unikalne, przepiękne zdjęcia dzikiej (i, jak widać powyżej, mocno
zdziwionej), afrykańskiej zwierzyny.

Więcej zdjęć można znaleźć na ich blogu. [Kyle
VanHemert/giz, Burrard
Lucas
, Wired]


podobne treści