wynalazki

Firma biotechnologiczna chce zalać rynek drukowanymi rogami nosorożców

Wysoka gorączka? Problemy z cerą? Słabe serce? A może problemy z potencją? Na wszystkie te dolegliwości pomoże róg nosorożca. Przynajmniej tak zdaje się uważać sporo osób zamieszkujących Azję południowo-wschodnią. Szkoda tylko, że jedynym przełożeniem tej wiary na rzeczywistość jest kłusownictwo. I ogromne zyski osób, zajmujących się nielegalnym handlem rogami zagrożonych wyginięciem zwierząt. Biotechnologiczny start-up o nazwie Pembient, z pomocą druku 3D, zamierza to jednak zmienić.

W planie start-upu z siedzibą w San Francisco, ważną rolę ma odegrać także znajomość DNA oraz prawo Kopernika-Greshama. O co chodzi? Rogi nosorożców, tak jak włosy czy pióra, zbudowane są z keratyny. Ich właściwości zdrowotne porównywalne są więc do leczniczych właściwości obgryzania paznokci, które również składają się z tego białka. Niestety kłusownicy i przestępcy, wykorzystując wiarę wielu ludzi w moc, sprzedają dziś rogi nosorożców po 65 tysięcy dolarów za kilogram. Plan firmy jest o tyle ambitny, co zaskakujący – zamierza ona zalać rynek fałszywymi rogami nosorożców, a przez to uderzyć w zyski kłusowników i grup przestępczych.

Pembient zamierza wykorzystać keratynę do tego, by właśnie z niej drukować fałszywe rogi nosorożców. Do tworzywa miałoby być dodawane też DNA tych zwierząt, by jeszcze bardziej utrudnić identyfikację. Drukowane rogi, oprócz tego, że nie wymagałyby zabijania zagrożonych wyginięciem zwierząt, byłyby jednak znacznie tańsze od rogów nosorożców dostępnych obecnie na czarnym rynku. Pembient sugeruje, że ich produkt mógłby być sprzedawany nawet za jedną ósmą obecnej ceny rogów. Docelowo konkurencja cenowa miałaby mocno uderzyć przestępców po kieszeni, przez co handel rogami prawdziwych zwierząt miałby przestać się opłacać.

Jednocześnie Pembient zapewnia, że ich produkt byłby lepszy od pozyskiwanych obecnie nielegalnie rogów, ponieważ nie zawierałby żadnych zanieczyszczeń.

Pomysł wydaje się więc całkiem niezły – uderzenie w zyski kłusowników, przy jednoczesnym zaproponowaniu lepszej alternatywy. Niestety nie jest to rozwiązanie idealne – po pierwsze nie rozwiązuje ono podstawowego problemu, którym jest pozbawiona podstaw wiara w „magiczne” właściwości rogów nosorożców. Innym jest to, że kłusownicy i handlarze po prostu zainteresują się innymi rynkami i innymi gatunkami. Tego chyba nie da się uniknąć, ale Pembient już przygotowuje się do tworzenia sztucznej kości słoniowej, gdyby przypadkiem zainteresowali się słoniami.

Zdjęcie: Flickr/berniedup


podobne treści