internetWiadomość główna

Fiasko konferencji ITU w Dubaju

Jak zapowiadali, tak zrobili. W geście protestu przeciwko przyjętym przez ITU propozycjom zmian w międzynarodowym prawie telekomunikacyjnym, z posiedzenia plenarnego, odbywającego się na zakończenie konferencji w Dubaju, zgodnie wymaszerowali delegaci krajów Zachodu pod przywództwem USA.

Sporne zmiany miały dawać możliwość blokowania spamu, ale byłby to precedens, który tworzyłby mechanizm sprawdzania przez rządy treści przekazywanych komunikatów w sieciach teleinformatycznych, co z kolei mogłoby otworzyć drogę do jawnej cenzury informacji. Dziś zły jest spam, ale jutro mogłoby się okazać, że wraz z nachalnymi reklamami blokowane jest cokolwiek.

Zgodnie z tym co powiedziała rzeczniczka ITU Sarah Parkes, państwa, które odmówiły podpisania dokumentów, wśród których znajduje się również Polska, obowiązywać będzie wersja traktatów sprzed 24 lat.

Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji podaje, że:

„w trakcie debaty plenarnej stało się jasne, że poszczególne państwa mają bardzo różne wizje brzmienia poszczególnych zapisów. () Część nadal proponowała zapisy, które mogłyby być zinterpretowane jako dotyczące internetu”.

Ale to tylko wisienka na torcie, najważniejsze, że zmian nie poparły Stany Zjednoczone, które kontrolują ICANN. I nikt z zewnątrz nie zmusi ich na razie do tego, by pozbyły się przewagi jaką ten fakt zapewnia.

Przez jakiś czas możemy odetchnąć z ulgą. W kwestii kontroli nad Internetem nic się nie zmieni.

[Bloomberg, Gazeta Prawna]


podobne treści