grynews

Facet, który zapłacił 335 tysięcy dolarów za coś, co nie istnieje, tłumaczy czemu to zrobił

Tydzień temu pewien człowiek sprzedał swoje nieruchomości w grze sci-fi Entropia Universe za obłędną sumę 335 tysięcy dolarów. Forbes namierzył człowieka, który wydał małą fortunę za wirtualne posiadłości.

Yan Panasjuk zapłacił 335000 dolarów za „Club Neverdie” Jona Jacobsa, w skład którego wchodzą wirtualne: centrum handlowe, stadion, klub i kilka szklarni w rodzaju „Biodome”. Za te same pieniądze mógłby kupić sobie działkę, postawić na niej dom i szklarnię, tyle że w „prawdziwym” życiu. Postanowił jednak zrobić inaczej, teraz już wiemy, czemu.

Ten 35-letni mieszkaniec Bostonu w wywiadzie dla Forbsa porównał swój zakup do inwestowania w przeszłości w przemysł filmowy. Dla przykładu podał zyski, jakie osiągnął ostatnio wyświetlany w kinach Avatar Jamesa Camerona. Twierdzi, że następną żyłą złota będzie „Wirtualny Wszechświat”. Czy oby na pewno?

Do chwili, w której Panasjuk wykupił za horrendalne pieniądze nieistniejące nieruchomiści, spędzał on „w grze” od 10 do 20 godzin tygodniowo. Teraz ich ilość wzrosła do 40-60, czyli działa na pełny etat. A ja myślałem, że to gra w Diablo II dla pieniędzy jest dziwnym pomysłem… [Forbes]


podobne treści


  • Kamil .qam Przybysz

    Warto dodać, że w Entropii wszystko jest płatne, więc nowy właściciel pewnie pobiera opłatę za wejście do klubu oraz zakupy w centrum handlowym. To wcale nie musi być takie głupie… :P

  • kredytyszybkie
  • Anonim

    Sam jest od gry uzależniony więc chciał żeby część gry naprawdę należała do niego. Chciał w grze zaistnieć i zarabiać, choć to mu się pewnie nie zwróci.

  • dnet

    Jakoś tak swojsko brzmiące nazwisko.

  • bless30

    Cos w tym jest, sam zarobiłem na grze Muonline 20 tys zł pare lat temu:)