biznesinternetportale społecznościowe

Facebook: Nowe reklamy, nowe metody

Nie tak dawno temu Facebook wprowadził nowy, lepszy layout. Wszystko miało być większe, piękniejsze i bardziej spójne. Czy piękniejsze nie wiadomo, wiadomo natomiast, że jest bardziej spójne. Dla reklamodawców.

Wczoraj Facebook ogłosił, że rozpoczyna pilotażowy program wyświetlania reklam w pięknych, dużych oknach na nowej osi czasu. Zapytacie – cóż w tym nowego? Niby nic, ale diabeł jak zawsze tkwi w szczegółach. W odróżnieniu od reklam, które do tej pory wyświetlane były na portalu, nowe reklamy nie pochodzą z niego. Czyli po kliknięciu na dany banner reklamowy, użytkownik zostanie przeniesiony bezpośrednio na strony reklamodawcy. Czyli wszystko ma działać dokładnie w ten sam sposób, co na pozostałych stronach internetowych.

Jest to ogromna zmiana w stosunku do dotychczasowej polityki Facebooka względem reklam. Zwłaszcza, że reklamy, które pojawiać się będą w Aktualnościach nie są promowanymi postami, nie są także reklamami wyświetlonymi na podstawie tego co dana osoba polubiła czy skomentowała na Facebooku. Grupa docelowa ma być dobierana przez marketerów na podstawie waszej historii przeglądania sieci.

Brzmi zachęcająco? To dopiero początek ciekawostek. Tak się akurat składa, że dzień wcześniej w New York Timesie ukazał się artykuł, który rzuca trochę światła na to skąd właściwie Facebook czerpie swoje dane, które wykorzystywane są do dobierania reklam. O dziwo, nie są to tylko informacje na temat aktywności na portalu społecznościowym. Zbieranie danych sięga dużo głębiej niż statystyczny użytkownik potrafi to sobie wyobrazić.

Okazuje się bowiem, że nie wystarczy opuścić Facebooka by przestać być śledzonym. Nie wystarczy nawet odejść od komputera. Facebook zatrudnił bowiem cztery firmy do agregowania informacji o działaniach użytkowników w realnym życiu. Zbierane przez nich informacje dotyczą najróżniejszych spraw – od dokumentów sądowych, przez ankiety jakie wypełniają użytkownicy, a na informacjach o zakupach zbieranych przez sprzedawców kończąc. W połączeniu z danymi jakie już posiada Facebook, dla każdego z użytkowników można stworzyć niezwykle szczegółowy profil, dzięki któremu reklamodawcom jeszcze łatwiej trafić do określonej grupy docelowej.

Jeszcze innym źródłem informacji są programy lojalnościowe, oferujące przykładowo punkty, które można później wymienić na nagrody lub zniżki. Jest to świetna okazja do poznania zachowań konsumentów, na temat czego dane są następnie przetwarzane i sprzedawane temu, kto zaproponuje najwyższą stawkę. Facebook wygrał aukcje organizowane przez co najmniej trzy amerykańskie firmy (Epsilon, Axciom i Datalogix) a zakupione dane posłużyły do wyświetlania reklam użytkownikom.

Oczywiście praktyka ta, z której większość użytkowników Facebooka nie zdaje sobie sprawy, nie uszła uwadze amerykańskich urzędów. W sprawie dwóch z tych trzech firm Federalna Komisja Handlu rozpoczęła już swoje śledztwo. Ale to niczego nie zmienia, dane już zostały sprzedane i wykorzystane.

Oczywiście można powiedzieć, że „takie rzeczy to tylko w Stanach”. Problem polega na tym, że w darmowych usługach to użytkownik jest towarem i jeśli Facebook nie robi jeszcze tego samego z nami, zacznie to robić kiedy tylko będziemy mieli dla niego wystarczająco dużą wartość.

Zdjęcie: Flickr/Scott Beale


podobne treści