naukanews

ExoMars: ESA i Roskosmos przygotowują się do lądowania na Marsie

Co prawda pożegnaliśmy niedawno sondę Rosetta, ale nie jest to koniec ambitnych planów ESA. W przyszłym tygodniu czekają nas emocje związane z misją ExoMars.

ExoMars to wspólna misja badawcza Europejskiej Agencji Kosmicznej i Rosyjskiej Agencji Kosmicznej Roskosmos, której zadaniem jest poszukiwanie śladów procesów biologicznych i geologicznych na Czerwonej Planecie. W ramach pierwszego etapu misji, który właśnie jest realizowany, w przyszłym tygodniu na orbitę Marsa wejdzie ExoMars Trace Gas Orbiter (TGO), którego zadaniem będzie badanie gazów występujących w śladowych ilościach w atmosferze planety, takich jak metan czy para wodna. Oddzieli się od niego lądownik Schiaparelli, którego zadaniem będzie osadzenie na powierzchni Marsa stacji meteorologicznej. Druga część misji, planowana na rok 2020, zakłada wysłanie na powierzchnię Czerwonej Planety dwóch łazików.

Umieszczenie lądownika Schiaparelli na powierzchni Marsa nie będzie zadaniem łatwym. Dość powiedzieć, że do tej pory tylko NASA może pochwalić się sukcesami w tym zakresie. Co prawda ZSRR wielokrotnie wysyłał lądowniki na Czerwoną Planetę, ale wszystkie albo robiły się podczas próby lądowania, albo szybko tracono z nimi kontakt. Podobny los spotkał europejski lądownik Beagle 2, którego panele słoneczne nie otworzyły się w prawidłowy sposób po lądowaniu. Również marsjańskie misje inicjowane już po rozpadzie ZSRR przez Rosjan (Mars 96, Fobos-Grunt) zakończyły niepowodzeniami. Można więc bezpiecznie założyć, że zarówno ESA, jak i Roskosmos, bardzo zależy na tym, by tym razem lądowanie się udało. Zwłaszcza, że Schiaparelli jest jednocześnie demonstratorem nowych technologii lądowania.

Według planu lądownik ma oddzielić się od orbitera 16 października. Po trzech dniach lotu Schiaparelli ma wejść w marsjańską atmosferę, rozwinąć spadochrony i włączyć silniki hamujące. Jeśli lądowanie się powiedzie, wewnętrzne akumulatory urządzenia pozwolą na maksymalnie osiem marsjańskich dni zbierania danych. W tym czasie orbiter TGO będzie przekazywał na Ziemię dane zebrane przez lądownik, a sam rozpocznie serię manewrów, które ustabilizują jego orbitę w taki sposób, by w przyszłym roku mógł on rozpocząć własne badania.

Ilustracja: ESA


podobne treści