nauka

ESA wybudziła sondę Rosetta

Wczoraj wieczorem, po 31 miesiącach hibernacji i prawie dziesięciu latach misji, naukowcy z ESA odebrali sygnał sondy Rosetta świadczący o tym, że udało się wybudzić ją ze stanu czuwania.

Rosetta, która aktualnie znajduje się w okolicach Saturna, ma w ciągu kilku najbliższych miesięcy wejść na orbitę komety 67P/Czuriumow-Gierasimienko i wysłać na jej powierzchnię lądownik Philae. Do tej pory nikt jeszcze nie przeprowadził takiego lądowania, ale nie byłoby ono możliwe, gdyby sonda nie wybudziła się z trwającego 31 miesięcy stanu czuwania. Procedura ponownego włączania sondy rozpoczęła się wczoraj o godzinie 10 czasu polskiego. Sonda otrzymała z Ziemi polecenie zatrzymania wirowego ruchu, w który została wprawiona, by utrzymać kurs. Następnie została zorientowana względem Słońca w taki sposób, by jej panele słoneczne dostarczyły odpowiedniej ilości energii. Procedura „budzenia” Rosetty trwała wiele godzin i dopiero o 19:15 do Ziemi dotarł sygnał potwierdzający, że wszystkie urządzenia sondy działają.

Teraz przez ESA najważniejsza część misji, czyli wejście na orbitę komety, a przede wszystkim posadzenie na niej lądownika. W tym ostatnim zdaniu kluczową rolę odgrywać będzie instrument o nazwie MUPUS (MUlti PUrpose Sensor for surface and subsurface science), który zbudowany został przez Centrum Badań Kosmicznych Polskiej Akademii Nauk. MUPUS to wielozadaniowy przyrząd do pomiarów własności fizycznych jądra komety. Pomijając termometry, sensor na podczerwień i akcelerometr, polski instrument wyposażony jest także w dwa harpuny, które mają wbić się w jądro komety, dzięki czemu lądownik Philae nie odbije się od komety, która ma bardzo niską grawitację.

„Cały nasz przyrząd mógł być nie cięższy niż 1,5 kg i wykorzystywać zaledwie 3 W mocy, czyli tyle, ile ma telefon komórkowy,” powiedział dziś w radiu TOK FM profesor Marek Banaszkiewicz, dyrektor Centrum Badań Kosmicznych PAN. „Do tego będzie musiał wbić się w ciało pozbawione grawitacji, by zmierzyć między innymi temperaturę w jego wnętrzu. A trzeba pamiętać, że nie mamy pojęcia, jak twardy jest tam grunt. Ta misja to naprawdę wielka niewiadoma.”

Zdjęcie: ESA


podobne treści