nauka

ESA razem z Chinami zbuduje stację kosmiczną?

ChRL ma ambitny plan by do roku 2020 skończyć budowę własnej stacji kosmicznej. Problem polega na tym, że Chińczykom, choć posiadają już ogromny potencjał w tej dziedzinie, brakuje technologii by taką stację zbudować samemu.

Największym problemem jest technologia łączenia ze sobą pojazdów w przestrzeni kosmicznej. Choć Chińczycy połączyli już ze sobą pojazd Shenzhou z modułem Tiangong-1 na orbicie, technologia wykorzystana przez nich do tego celu nie powinna być stosowana w przypadku większych obiektów takich jak stacje kosmiczne.

Dlaczego? Powód jest dość prosty – Chińczycy korzystają obecnie ze zmodyfikowanej rosyjskiej technologii Androgynous Peripherial Attach System (APAS), która została opracowana jeszcze w latach siedemdziesiątych. I nie ma w tym nic złego, w końcu właśnie ten system wykorzystywany jest na ISS. Problem polega na tym, że chiński statek Shenzhou 9 ma zbyt małą masę by poprawnie aktywować APAS. W rezultacie, by połączyć swoje statki, Chińczycy musieli praktycznie staranować jeden przy pomocy drugiego. Połączenie się co prawda powiodło, ale w przypadku stacji kosmicznej takie manewry mogłyby w pewnym momencie zagrozić jej konstrukcji.

„Właściwie musieli wbić się na siłę i teraz bardzo martwią się o to, że jeśli będą w ten sposób budowali stację kosmiczną, pojawią się problemy z pęknięciami jej struktury,” mówi Bob Chesson, który doradza ESA.

W tym momencie na scenę wchodzi ESA, która dysponuje nowszą technologią łączenia statków w przestrzeni kosmicznej o nazwie IBDM (International Berthing and Docking Mechanism). System ten został opracowany wspólnie przez NASA i ESA podczas prac nad X-38 ale kiedy program badań nad kosmicznym samolotem został anulowany, amerykańska agencja wycofała się także z IBDM. Teraz okazuje się, że właśnie ta technologia może zapewnić Europie dostęp do chińskiej stacji kosmicznej.

Chińczycy są bardzo zainteresowani technologią IBDM. Jak donosi space.com, odbyły się już pierwsze wizyty przedstawicieli chińskiej agencji kosmicznej w Paryżu a delegacja ESA była już w tej sprawie w Pekinie. Mało tego, Chińczycy są skłonni nawet podzielić się szczegółami swojego programu kosmicznego z ESA, której przedstawiciele mają w kwietniu pojechać do Chin by dowiedzieć się w jaki sposób Chińczycy szkolą swoich tajkonautów. Frank De Winnie, szef korpusu europejskich astronautów, potwierdził nawet w rozmowie z portalem, że planowany jest program wymiany astronautów, wspólne szkolenia a nawet lekcje chińskiego dla europejskich załóg.

Z kolei Bob Chesson stwierdził, że ESA myśli poważnie o eksperymentach, które będzie można przeprowadzić na chińskiej stacji kosmicznej. Zaznaczył jednak, że będzie to zależało także od decyzji krajów członkowskich ESA oraz chińskich możliwości.

A z tym czasami może być problem. Dla przykładu Kongres zakazał NASA angażować się w dwustronne umowy ze swoim chińskim odpowiednikiem lub z jakimikolwiek chińskimi firmami.


podobne treści