tablety

E-książki nie potrzebują okładki?

Użytkownicy e-readerów upatrują korzyści w tym, że nikt nie może zobaczyć, co dokładnie czytają. Kiedyś wystarczyło spojrzeć na okładkę lektury współpasażera w pociągu i wszystko stawało się jasne. Teraz widzimy tylko obudowę urządzenia, a okładki – no właśnie, co z nimi?

E-książki nie potrzebują okładki ani obwoluty, by się nie niszczyły. W księgarniach sprzedających e-booki okładka widoczna jest jako maleńki obraz, a wyeksponowane są raczej recenzje i fragmenty tekstu. Włączając e-booka na takim czytniku jak Kindle, widzimy od razu początek pierwszego rozdziału książki. Okładka pojawia się w trakcie przeglądania stron jako ikona. Jak zauważył na swoim blogu kalifornijski felietonista Craig Mod:

Okładka w postaci, do której przywykliśmy, umarła. Stało się tak, ponieważ książki w postaci cyfrowej obsługujemy inaczej niż dotykamy tradycyjne książki. (…) Co prawda nie chcemy, by okładki zniknęły, ale właśnie tak się dzieje, do tego proces postępuje prędko. Nie oznacza to, że nie pojawi się jej następca. Jednak ten nie będzie służył temu samemu, co okładki, do których przywykliśmy.

Autor omawia potem zagadnienie projektowania okładek we współczesnych warunkach i stawia teorię, że nowoczesna technologia stwarza bardzo interesujące możliwości rozwoju „wizytówki” książki. Konkluzja jest pozytywna:

Coraz lepszej jakości wyświetlacze na tabletach sprawiają, że czcionki wypadają znakomicie. Sprzęt wreszcie spełnia nasze oczekiwania dotyczące wyglądu strony elektronicznej książki. Teraz pozostaje czekać na oprogramowanie, które spełni nasze potrzeby dotyczące projektowania okładek.

Z zalewem treści w postaci cyfrowej oraz śmiercią okładki pojawiła się szansa na powtórne przemyślenie tego, w jaki sposób myślimy o okładkach. Na przejście od nostalgii za tym, co było, do tego, co może kiedyś budzić nostalgię.

Pozostaje poczekać, by się przekonać, czy autor ma rację. Czym zostanie zastąpiona okładka? A może nie ma już dla niej miejsca? [Craig Mod, The Verge]


podobne treści