wtf

„Dziś jest dobry dzień by zrezygnować”, czyli jak odejść z pracy po klingońsku

Kilka miesięcy temu furorę w sieci robiło nagranie, za pomocą którego pewna dziewczyna postanowiła oznajmić swojemu znienawidzonemu szefowi, że odchodzi z pracy. W kategorii stylowego rzucania pracy wyrosła jej jednak konkurencja w postaci radnego, który postanowił pożegnać się ze stanowiskiem po klingońsku.

David Waddell był radnym znajdującego się w Karolinie Północnej miasteczka Indian Trail. Był też sfrustrowany kierunkiem rozwoju miasteczka oraz nowymi opłatami i ograniczeniami w dostępie do informacji publicznej, jakie w zeszłym roku zostały uchwalone przez miejscowe władze. Frustracja narastała od jakiegoś czasu, aż w końcu nadszedł „dobry dzień by zrezygnować”. List z rezygnacją napisaną po klingońsku, został przez niego złożony drugiego stycznia na ręce burmistrza miasteczka. Waddell zdaje sobie sprawę z tego, że ten gest niczego nie zmieni, ale przynajmniej on, zapalony Trekkie, będzie miał chwilę zabawy.

W sumie racja. Cały list wygląda tak:

Co można przełożyć na polski mniej więcej w ten sposób:

„Nauczyć miasto konstytucji.
Wrócę w przyszłości by doświadczyć zwycięstwa
Rezygnuję z dniem 31 stycznia 2014 roku.
Być może dziś jest dobry dzień by zrezygnować.

David Waddell

Tymczasem burmistrz Indian Trail nie jest zachwycony rezygnacją Waddella. Uważa, że pisanie rezygnacji po klingońsku jest dziecinne, a cała sprawa „przynosi wstyd Indian Trail oraz Karolinie Północnej”. Możliwe, choć wydaje mi się, że jak na razie akcja ta przyniosła miasteczku więcej rozgłosu niż wstydu.

Zdjęcie: Flickr/San Diego Shooter


podobne treści