wtf

Druk 3D na celowniku Unii Europejskiej

Jeśli kiedykolwiek zastanawialiście się, dlaczego Unia Europejska nie za bardzo kojarzy się z innowacjami technologicznymi, eurokraci mają na to pytanie odpowiedź. Choć zdaje się, że jeszcze długo nie zdadzą sobie sprawy ze związku pomiędzy ilością regulacji a innowacyjnością. Tym razem na celowniku UE znalazły się drukarki 3D.

W ubiegłym tygodniu Parlament Europejski debatował nad prawami autorskimi w kontekście druku 3D. W rezultacie przyjęto rezolucję, w której europarlamentarzyści wzywają Komisję Europejską, by zajęła się „problemem” drukarek 3D.

Tak, tak, jeśli jeszcze nie wiedzieliście, drukarki 3D stanowią ogromny problem i, jak czytamy w rezolucji, „możliwe jest, że Unia Europejska będzie musiała wprowadzić nowe normy prawne i dostosować obowiązujące przepisy do szczególnego przypadku technologii drukowania przestrzennego”.

Dlaczego? To bardzo proste – przecież nie może być tak, że każdy będzie mógł wydrukować sobie co tylko chce. Pomyślcie o dzieciach! A nie, przepraszam, to nie ten zestaw zupełnie nietrafionych, uniwersalnych uzasadnień nowych regulacji. W tym wypadku eurokraci postanowili działać w interesie artystów właścicieli praw autorskich (czyt. korporacji). W końcu na drukarkach 3D przedmioty oznaczone znakiem © też można „piracić”. Nic nie szkodzi, że jakoś na straganach nie sprzedaje się drukowanych w 3D kopii markowych przedmiotów, nie można przecież dopuścić do tego, by taki czarny rynek powstał, a Komisja Europejska już teraz ma zająć się poszukiwaniem rozwiązań tego „problemu”.

Europarlamentarzyści mają nawet dla niej kilka sugestii. Usiądźcie, jest to niezłe. Proponują na przykład wprowadzenie takiego ustawodawstwa, które zmusi producentów do stosowania w drukarkach 3D systemów pozwalających na identyfikację poszczególnych wydruków przestrzennych oraz monitorowanie dalszego ich wykorzystywania. Mało? Jedziemy dalej.

Proponują także rozważenie stworzenia centralnej bazy plików dopuszczonych do druku czy projektowanie drukarek podłączonych stale do sieci i wyposażonych w systemy zarządzania prawami własności intelektualnej. Tak, to jest dokładnie ten sam pomysł, co w przypadku filtrów treści z „ACTA 2” tylko w odniesieniu do drukarek 3D. Dodanie do treści rezolucji frazy o tym, że UE wspiera innowacje, a prawo ma im towarzyszyć i je promować, ale nie może ich hamować ani utrudniać, jest jak dodanie kwiatka do kożucha. Z całością możecie zapoznać się na stronach PE.

W skrócie, parafrazując niezastąpionego redaktora Chrabotę, który to wszystko nam ładnie wytłumaczy, „nieskrępowana wolność drukowania 3D nie ma racji istnienia”.

Od rezolucji do dyrektywy jeszcze oczywiście daleka droga, ale wygląda na to, że choć na jakiś czas udało się zastopować jedną katastrofalną dyrektywę unijną, to eurokraci już szykują kolejny front.

Zdjęcie: Flickr/Creative Tools

podobne treści