videowtf

Doom uruchomiony na zhakowanej drukarce

Współczesne drukarki biurowe mają niesamowite możliwości. Nie dość, że potrafią skanować i drukować z szybkością, jaka kiedyś właścicielom drukarek taśmowych się nawet nie śniła, to jeszcze można na nich uruchomić Dooma.

No dobra, może zachwalanie faktu, że drukarki drukują to lekka przesada, ale stwierdzenie faktu, że można na nich uruchomić Dooma przesadą już nie jest. Oczywiście nie może być to pierwsza z brzegu drukarka, a uruchamianiem na niej gry nie powinien zajmować się statystyczny użytkownik. Wyczynu tego dokonał Michael Jordon, brytyjski specjalista w zakresie zabezpieczeń, który zauważył, że jego drukarka Canon Pixma MG6450 nie posiada odpowiednich zabezpieczeń sieciowych. A to wydawałoby się niezbędne w przypadku urządzenia, które oferuje użytkownikom wygodny system dostępu poprzez sieć. Jordon postanowił więc udowodnić, że dziurawe oprogramowanie dostarczone przez producenta, jest podatne na ataki, a ktoś posiadający odpowiednią wiedzę i niezbyt przyjazne intencje, mógłby sprawić wiele problemów użytkownikom tej linii drukarek.

Według Jordona największą wadą drukarki było to, że strona, na której sprawdzić można jej stan, nie była zabezpieczona nawet hasłem. Dzięki temu każdy, kto znalazł się w sieci lokalnej, mógł sprawdzić jej status ale mógł też załadować do jej pamięci własny kod.

Przystosowanie Dooma do standardów drukarki i przekonanie urządzenia, że klasyk id Software jest prawidłową aktualizacją systemu, zajęło Jordonowi cztery miesiące. Ale wysiłek się opłacił – nie dość, że Doom doczekał się wydania na kolejną platformę, to jeszcze Canon, poinformowany przez badacza o całej sprawie zanim została ona opisana na jego blogu, wprowadził już aktualizację oprogramowania całej serii drukarek, które ma zapobiec podobnym sytuacjom w przyszłości.


podobne treści