newsWiadomości promowane

„Don’t be evil” już w Google nie obowiązuje

Choć młodsi użytkownicy mogą tego już nie pamiętać, ale kiedyś Google mocno i publicznie podkreślało przyjętą przez siebie zasadę „don’t be evil”. Ale to było dawno temu, kiedy jeszcze nikomu nie przyszłoby do głowy, że Google będzie pracować dla Pentagonu. Teraz firma po cichu wykreśliła odniesienia do dawnego motto ze swojego korporacyjnego kodeksu postępowania.

Motto „don’t be evil” było częścią korporacyjnego kodeksu postępowania Google praktycznie od zamierzchłych początków, czyli od roku 2000. Po reorganizacji, w której Google stało się spółką córką Alphabet Inc. korporacyjny kodeks postępowania Google pozostał ten sam, choć nadrzędna jednostka przyjęła zasadę brzmiącą „do the right thing”. Różnica subtelna, ale znacząca.

Niemniej korporacyjny kodeks postępowania Google nie zmienił się. Przynajmniej nie do przełomu kwietnia i maja tego roku, kiedy to z dokumentu zniknęły odniesienia do hasła „don’t be evil”.

Co ciekawe, gdyby nie to, że zmiany zostały zarchiwizowane przez niezależne Internet Archive i jego Wayback Machine, moglibyśmy się o tym nie dowiedzieć nigdy, ponieważ samo Google twierdzi, że ostatnie zmiany w dokumencie zostały wprowadzone 5 kwietnia tego roku.

Wersja zarchiwizowana 21 kwietnia zaczyna się w ten sposób:

“Don’t be evil.” Googlers generally apply those words to how we serve our users. But “Don’t be evil” is much more than that. Yes, it’s about providing our users unbiased access to information, focusing on their needs and giving them the best products and services that we can. But it’s also about doing the right thing more generally – following the law, acting honorably, and treating co-workers with courtesy and respect.

The Google Code of Conduct is one of the ways we put “Don’t be evil” into practice. It’s built around the recognition that everything we do in connection with our work at Google will be, and should be, measured against the highest possible standards of ethical business conduct. We set the bar that high for practical as well as aspirational reasons: Our commitment to the highest standards helps us hire great people, build great products, and attract loyal users. Trust and mutual respect among employees and users are the foundation of our success, and they are something we need to earn every day.

So please do read the Code, and follow both its spirit and letter, always bearing in mind that each of us has a personal responsibility to incorporate, and to encourage other Googlers to incorporate, the principles of the Code into our work. And if you have a question or ever think that one of your fellow Googlers or the company as a whole may be falling short of our commitment, don’t be silent. We want – and need – to hear from you.

Podczas gdy pierwsze dwa akapity zarchiwizowane na początku maja brzmią już tak:

The Google Code of Conduct is one of the ways we put Google’s values into practice. It’s built around the recognition that everything we do in connection with our work at Google will be, and should be, measured against the highest possible standards of ethical business conduct. We set the bar that high for practical as well as aspirational reasons: Our commitment to the highest standards helps us hire great people, build great products, and attract loyal users. Respect for our users, for the opportunity, and for each other are foundational to our success, and are something we need to support every day.

So please do read the Code and Google’s values, and follow both in spirit and letter, always bearing in mind that each of us has a personal responsibility to incorporate, and to encourage other Googlers to incorporate, the principles of the Code and values into our work. And if you have a question or ever think that one of your fellow Googlers or the company as a whole may be falling short of our commitment, don’t be silent. We want – and need – to hear from you.

Nietrudno zauważyć, że jednak czegoś brakuje.

Jak na razie dział prasowy Google nie odniósł się w żaden sposób do pytań na ten temat zadawanych przez amerykańskie media.

Zdjęcie: Flickr/Spiros Vathis

podobne treści