nauka

Doktoranci z MIT twierdzą, że projekt Mars One nie ma szans powodzenia

Ambitna inicjatywa założenia kolonii na Marsie do połowy kolejnej dekady przyciągnęła uwagę wielu osób, z których około 200 tysięcy postanowiło zgłosić się na ochotnika, by zostać kolonistami. Ale jak na razie Mars One zmuszone było do rewizji swoich planów i przełożenia pierwszego z planowanych startów. Na tym jednak nie koniec – doktoranci z MIT twierdzą, że przy obecnym stanie techniki budowa kolonii na Marsie jest niemożliwa.

Posługując się dostępnymi publicznie danymi zespół doktorantów z MIT stworzył narzędzie o do „analizy marsjańskiego osadnictwa”, które bierze pod uwagę szereg czynników mogących potencjalnie skazać ambitną misję na niepowodzenie. Po podliczeniu wszystkich zmiennych okazało się, że podróż, która z założenia ma być tylko w jedną stronę, w formie proponowanej przez Mars One, będzie nie tylko wyprawą bez powrotu, ale także wyprawą dość krótką.

Pierwszym czynnikiem, jaki ma według doktorantów MIT zadecydować o tym, że w takiej formie nie uda się założyć prosperującej kolonii na Marsie, jest to, że ochotnicy po prostu umrą z głodu. Według zespołu z MIT szacowane przez Mars One zapasy pożywienia są zbyt małe, by dostarczyć kolonistom odpowiedniej ilości kalorii.

Ale to nie jedyny problem. Kolejnym jest tlen, choć paradoksalnie nie chodzi o jego brak. Według doktorantów MIT planowane przez Mars One zamknięte uprawy zbóż generować będą za dużo tlenu w stosunku do azotu potrzebnego do utrzymania odpowiedniego ciśnienia w kolonii. Ponieważ technologia oddzielania azotu od tlenu nie jest jeszcze wystarczająco efektywna, zaowocuje to powstaniem środowiska zbyt bogatego w tlen, co nie jest ani pożądane, ani bezpieczne. Problemem może też stać się system uzdatniania wody, który, jak pokazała awaria podobnego systemu na pokładzie ISS, z czasem działa z coraz mniejszą efektywnością ponieważ osadza się w nim wapń tracony przez astronautów. W przypadku awarii na Marsie jego naprawa będzie jeszcze trudniejsza niż na pokładzie Międzynarodowej Stacji Kosmicznej.

Dodatkowo młodzi naukowcy MIT uważają, że Mars One stosuje zaniżone szacunki odnośnie ilości lotów potrzebnych do zrealizowania przedsięwzięcia. Według nich kolonia wymagać będzie co najmniej 15 startów rakiet Falcon Heavy, co kosztować będzie 4,5 miliarda dolarów.

CEO Mars One, Bas Lansdorp, odpiera te zarzuty twierdząc, że doktoranci MIT w swojej symulacji wykorzystali nieprawidłowe lub niepełne dane:

„Rozmawiałem z bardzo mądrymi ludźmi, ekspertami z firm takich jak Lockheed Martin, którzy potwierdzili mi, że te technologie zadziałają,” stwierdził Lansdorp w rozmowie z Popular Science.

Jeśli chodzi o części zamienne i ryzyko usterek, Lansdorp podkreśla, że doktoranci mają oczywiście rację, ale jednym z założeń Mars One jest także regularne wysyłanie bezzałogowych misji zaopatrzeniowych, które mają rozwiązać ten problem.

Zespół z MIT ma nadzieję, że Mars One pochwali się niedostępnymi publicznie danymi, na których opiera swoje szacunki, by mogli oni dostosować do nich swój model i potencjalnie zamienić się z obecnych wrogów projektu w jego niezastąpionych sojuszników.


podobne treści