nauka

Do 2050 roku Niemcy chcą zbudować samolot orbitalny

W 90 minut z Europy do Australii? Niemieccy inżynierowie uważają, że jest to jak najbardziej możliwe. Wystarczy tylko zbudować pasażerski prom kosmiczny nowej generacji.

Badacze z Niemieckiej Agencji Kosmicznej (tak, Niemcy mają własną agencję kosmiczną, na którą wydają rocznie około 2 miliardów Euro) rozpoczęli prace koncepcyjne nad pojazdem o roboczej nazwie SpaceLiner, który byłby zdolny do przewiezienia 50-100 osób na drugi koniec świata w ciągu półtorej godziny. Pojazd ten miałby poruszać się dwadzieścia cztery razy szybciej niż prędkość dźwięku i latać na wysokości około 80 kilometrów. Do umownej granicy kosmosu jeszcze trochę brakuje, ale pasażerowie i tak będą mieli zapewnione nieziemskie widoki.

Jak już się prawdopodobnie domyśliliście, wystrzelenie czegoś, co ma przypominać wahadłowiec, nie byłoby możliwe bez odpowiedniej rakiety nośnej. Aktualny pomysł zakłada pionowy start SpaceLinera przymocowanego do rakiety napędzanej w dużej części ciekłym tlenem i wodorem. Niemcy wolą skupić się na sprawdzonej technologii rakietowej niż polegać w swoim projekcie na eksperymentalnych silnikach typu scramjet, które mogą spowodować opóźnienia w jego realizacji.

Biorąc pod uwagę rakietowy start, potencjalni pasażerowie musieliby się przygotować na osiem minut mocnych turbulencji. Lądowanie byłoby już dużo mniej emocjonujące – pojazd ma wytracać prędkość w atmosferze i lądować jak szybowiec.

Sam pomysł SpaceLinera nie jest nowy, a i wahadłowce działały na takiej samej zasadzie. Ciekawy jest fakt, że Niemiecka Agencja Kosmiczna zamierza go zrealizować właśnie w wersji pasażerskiej. Nie stanie się to w ciągu tej dekady, ale Niemcy chcą tego dokonać do roku 2050. Wyznaczyli nawet koordynatora projektu, który za dziesięć lat ma znajdować się już w fazie, która będzie mogła zainteresować potencjalnych inwestorów prywatnych.

„Możliwe, że najlepiej opisać SpaceLinera jako wahadłowiec kosmiczny drugiej generacji z zupełnie innym zadaniem,” mówi Martin Sippel, koordynator niemieckiego projektu.

Na razie jednak przed inżynierami stoi niełatwe zadanie opracowania ostatecznego kształtu SpaceLinera, dzięki któremu będzie on optymalnie znosił lot przez górne warstwy atmosfery.

„Profil pojazdu musi być bardzo podobny do pojazdów napędzanych rakietowo. Mamy bardzo mały korytarz, w którym musimy się zmieścić jeśli chcemy latać bezpiecznie i ekonomicznie,” mówi Sippel.

Ekonomia będzie również ważnym czynnikiem, którego nie mogą pominąć ludzie pracujący nad pasażerskim samolotem orbitalnym. Jak na razie można sobie tylko wyobrażać, że lot takim wahadłowcem kosztować będzie sporo.

podobne treści