news

Dlaczego Steve Jobs jeździ bez tablic rejestracyjnych?

Czyżby szef Apple cieszył się aż tak licznymi przywilejami? Jak to możliwe, że kalifornijscy policjanci przymykają oczy na fakt, że pan Jobs jeździ bez tablic rejestracyjnych? Zdjęcia jego Mercedesa SL55 AMG z 2007 roku można znaleźć na wielu profilach na Flickr. Zawsze bez tablic rejestracyjnych.

Niektórzy twierdzą, że Steve wszedł w tajemny układ z władzami. Inni – że wymyślił technologię, która generuje hologramy udające tablice, kiedy jego samochód znajdzie się 100 metrów od wozów policyjnych.

The Mystery of Steve Jobs' Plateless Benz

Prawda jest taka, że kodeks drogowy stanu Kalifornia dotyczy każdego. Spytajcie Kim Kardashian i Lindsay Lohan. A Jobs jest zwyczajnie sprytny. 

Rzecznik miejscowego wydziału transportu drogowego, Jan Mendoza, podkreśla, że nikt nie jest traktowany w sposób ulgowy, „nawet gubernator Schwarzenegger”. Nikt nie ma też prawa jeździć bez tablic rejestracyjnych. Ale…

Okazuje się, że w Kalifornii można legalnie jeździć bez tablic rejestracyjnych przez 90 dni. To czas potrzebny na wypełnienie formalności przez dilera samochodowego – nieważne, czy chodzi o samochód nowy, czy używany – oraz dostarczenie tablic. W tym czasie powinno się jeździć z tymczasowym dowodem rejestracyjnym, widocznym przez przednią szybę. Co ciekawe, większość policjantów nie uważa samego braku tablic za powód do zatrzymania samochodu. Szczególnie, gdy ten wygląda na nowy. Jak mówi Sandra Powell, policjantka z Cupertino, „mamy ciekawsze rzeczy do roboty”.

Kara za nieokazanie tymczasowego dowodu rejestracyjnego wynosi najwyżej 65 dolarów, ale zazwyczaj ogranicza się do 10 dolarów. To coś w rodzaju zobowiązania do poprawy.

Prezes Apple mieszka w hrabstwie Santa Clara. Miejscowa policja ukarała go przez ostatnie cztery lata dwoma mandatami za przekroczenie dozwolonej prędkości. Trzecia wzmianka o przewinieniu w aktach policyjnych pochodzi z 2007 roku i dotyczy Apple Inc oraz „braku tablic rejestracyjnych”. Sprawa została jednak umorzona z powodu „dostarczenia dokumentów”.

Samochód Jobsa można często zobaczyć na kampusie Apple w Cupertino, zaparkowany… w miejscu dla inwalidów. Potwierdzają to miejscowi oraz lokalni policjanci.

Tablica pozostaje nieuchwytna, wiemy za to, jaki przebieg ma SL55 Jobsa. Zakupiony pod koniec 2006 roku samochód ma na liczniku 21,8 tysięcy mil, co daje 5,5 tysiąca mil rocznie. Przeciętny Amerykanin wyjeżdża 12 tysięcy. Najwyraźniej Steve jeździ rzadko i niedaleko, co minimalizuje prawdopodobieństwo bycia zatrzymanym.

Podróż z jego domu w Palo Alto do kampusu w Cupertino to około 22 mil. Jeśli bywa w biurze 3-4 razy w tygodniu, daje to co najmniej 3,5 tysiąca mil rocznie. Zważywszy, że Jobs jest pracoholikiem, być może prawie cały przebieg samochodu to tylko przejazdy do biura. Zostaje kilka mil na wypady do Moscone Ceter. Zresztą jego wyprawy do San Francisco są eskortowane przez policję – aby najważniejszy mówca na konferencji nie utknął w korku. Policjanci dbają o wizerunek kalifornijskiej marki, nie o czyjeś tablice rejestracyjne.

Co jest w naszej historii najciekawsze? Motywacja Steve’a. Przecież wszyscy już wiedzą, że to właśnie jego Mercedes jeździ bez tablic, więc jeśli szefowi Apple zależy na anonimowości, osiąga całkowicie przeciwny efekt. Jest to tak wielki paradoks, że można się pokusić o przypuszczenie, że jemu wcale nie zależy na anonimowości… [Bryan Gardiner, ilustracja: Chuck Anderson, zdjęcie: lodev]


podobne treści


  • 1.patryk.4

    Faktycznie nie macie już o czym pisać…

  • Anonim

    @ 1.patryk.4 – akurat to mnie zainteresowało, zawsze myślałem że facet zapłacił jakiś milion zielonych za przywilej jazdy bez tablic a tu się okazuje że gościu po prostu w kulki sobie leci :)

  • Anonim

    A kiedy on ostatnio piardną? Bo nie pamiętam…

  • Taki jeden

    wczoraj, podobno bardzo śmierdziało, jadł grochówkę

  • majaczacyGRUCHEN

    się robi z serwisu taka odmiana pudelka – Gizmelek ?:-)