news

Dlaczego powinniście być wkurzeni na Apple za aferę z książkami adresowymi

Robimy wielką sprawę z tego, że Apple pozwala deweloperom ściągnąć i przechowywać książki adresowe użytkowników iPhonów. Można wzruszyć ramionami i powiedzieć: mnie to nie dotyczy, ale nie powinniście tego robić. Oto dlaczego.

Kiedy po raz pierwszy wyszło na jaw, że aplikacja Path pobiera kontakty uzytkowników, miałem dwojakie uczucia. Z jednej strony, oczywiście nie powinni. Ale z drugiej to poważna firma z poważnymi inwestorami i wielkimi ambicjami, więc raczej nie zrobią z moimi danymi nic złego. Nie miałem racji.

Jak wielką sprawą jest hurtowe zaciąganie waszych książek adresowych bez waszej wiedzy? To większe niż sekretne śledzenie waszej lokalizacji przez Apple. To prawie tak inwazyjne, jak zapisywanie aktywności użytkowników Androida przez Carrier IQ. Nasze kontakty to najbardziej intymna z rzeczy, jakie trzymamy na telefonach. A Apple właściwie pozwoliło deweloperom po prostu pobierać je bez jakiegokolwiek powiadomienia.

I to nie deweloperzy, których znam, mnie niepokoją, ale ci, których nie znam.

Jak się okazało takie praktyki stosuje nie tylko Path. I skoro firma, którą interesowali się wszyscy, mogła zbierać te dane bez naszej wiedzy, skąd wiemy, co robią dziesiątki tysięcy producentów aplikacji? Nie jesteśmy wstanie powiedzieć, czy pobierają nasze dane czy nie, bo Apple pozwala na to wszystkim.

Hipotetycznie, załóżmy, że jakiemuś szemranemu deweloperowi uda się ściągnąć adresy 100 tys. użytkowników. Co może zrobić z nazwiskami, emailami, numerami telefonów?

Może je sprzedać. Telemarketerzy i spamerzy uwielbiają takie dane. Jeśli nieuczciwa firma nie jest przez nikogo obserwowana, nikt nie zauważy, że nagle odniosła znaczny zysk na sprzedaży informacji.

To nie koniec. Deweloper może mieć złe intencje. Znacie historie osób, które zgubiły telefon a potem ich znajomi i rodzina otrzymuje podejrzane telefony z próbą wyłudzenia (np. na wypadek samocodowy, szpital, areszt)? Wyobraźcie sobie to samo na wielką skalę.

Szczerze mówiąc, nawet fakt, że duże szanowane firmy są w posiadaniu tych danych niepokoi mnie. Przecież mogą otrzymać nakaz sądowy ich ujawnienia. Może dziennikarz zostawił w kontaktach nazwisko swojego informatora? Może dane zostaną wykorzystane w złośliwym pozwie sądowym? To nie muszą być bardzo prawdopodobne scenariusze, ale nie można ich wykluczyć.

Pamiętajcie, że ktoś może też wykraść te dane z serwerów producentów aplikacji. Nad tym nie da się zapanować.

Nasze kontakty to bardzo ulotna rzecz. Telefony odzwierciedlają nas w cyfrowym świecie. Jeśli mielibyśmy wybrać jedno spośród dwóch: laptopa albo smartfona, to zakładam, że większość z nas wybrałaby to drugie. Trzymamy tam prywatne, osobiste detale z naszego życia i jeśli nie będziemy pewni, że są bezpieczne, nie będziemy używać usług, jak Path, albo w ogóle telefonów. Wyciek naszej książki adresowej to problem, który dotknie nie tylko nas samych, ale też wszystkich, którzy w niej widnieją.

To nie jest fikcja. To fakt.


podobne treści


  • Anonim

    każdy operator może pobrać kontakty z karty sim…

  • przeokrutny

    hahahahahahahaha.

    ODDAM WSZYSTKIE SWOJE KONTAKTY ZA DARMO

  • mr.zawadzki

    @mower: i co z tego, skoro i tak rejestruje wszystkie akcje jakie wykonujesz za jego pośrednictwem?

  • blabla

    Bójcie się, telemarketerzy atakują!

  • fghsfhfd

    Myślę że jest jeszcze głębszy sens wypowiedzi Autora artykułu którego tutaj nie zauważacie.

    Firmy prywatne w ten sposób łamią prawo dotyczące danych wrażliwych a kontakty są takimi, oraz dają podstawy podejrzewać, że skoro nasze dane z książek są tak łatwo dostępne to i również reszta danych w tym wiele szczególnie prywatnych które mogą posłużyć osobom trzecim do szantażu, wyłudzeń etc.

    Innym ważnym problemem który z tego wynika to szpiegostwo gospodarcze, lista kontaktów konkurencji ma ogromne znaczenie w układaniu sieci dystrybutorów produktów. A co jeśli konkurencja jest w stanie zdobyć nie tylko książki kontaktów ale szczególnie poufne informacje handlowe? Łatwo się domyśleć jakie straty może przynieść fakt że konkurencja nagle wydaje taki sam produkt o tydzień przed naszą premierą.

    Inną ważną sprawą jest już sam fakt możliwości być inwigilowanym bez zgody sądu, bo korupcja to rzeczywistość, a skoro firma jakaś na to pozwala to trzeba być naiwnym by myśleć że takie sytuacje nie mają miejsca, co oczywiście łamie prawo.

  • Tailog

    Pierdolicie o prywatności, a na fejsie piszecie nawet jak zrobicie kupę.

  • wojciech

    teraz Apple zacznie implementować protokoły bezpieczeństwa, które w Androidzie dostępne są już od jego począdku.
    Gratulacje!

  • frendzel

    Następnym artykułem pewnie będzie „jak zabić apple, zrób to sam”

    Walenie kotka za pomocą młotka, a tak poza tym co pewnie dzieją się ciekawsze rzeczy niż takie pierdu pierdu.

  • paul-s

    To może być problem każdego. Poważny! Ja jestem lekarzem, w moim telefonie bywa dość dużo danych pacjentów, często dość osobistych i wstydliwych, które sami przysłali z prośbą o pomoc. I teraz ktoś to ściąga i rozpowszechnia… Pewnie podobna sytuacja bywa u prawników. Dobrze że jedyne urządzenie z ogryzkiem u mnie w domu to stary ipod wpięty do iCarty w toalecie ;)

  • no

    Google umożliwia to od samego początku istnienia Androida. Wystarczy sprawdzić listę uprawnień w co drugiej aplikacji ściąganej z Marketu. Czy ktoś to w ogóle czyta ? czy zwracacie uwagę ,że aplikacja do oceniania restauracji żąda pelnego dostępu do waszej książki , emaili i listy połączeń ?

  • lala

    @no Ale niekoniecznie przesyła te dane na serwer dewelopera. Swoją drogą, w przedstawionej przez Ciebie sytuacji, użytkownik przynajmniej jest informowany o tym.