internetWiadomość główna

Dlaczego cenzura prewencyjna nie sprawdzi się na YouTube?

W każdej minucie na serwery YouTube wgrywane są 72 godziny nagrań. Wiele z nich w jakiś sposób narusza czyjeś prawa autorskie. Dlatego wprowadzono mechanizm zgłaszania naruszeń. Po zgłoszeniu nagranie jest usuwane lub blokowane na danym obszarze. Prowadzi to czasem do absurdalnych sytuacji (np. w Polsce nie można posłuchać niektórych nagrań Anny Marii Jopek), ale generalnie działa.

Duże koncerny fonograficzne chciałyby jednak, by YouTube sprawdzało prewencyjnie czy nagranie nie narusza ich praw autorskich. Dlatego Craig Mansfield wyliczył ile kosztowałoby wprowadzenie mechanizmu, który sprawdzałby czy przypadkiem uploadowane wideo nie narusza czyichś praw autorskich.

Z wyliczeń wynika, że należałoby zatrudnić 199 584 sędziów, którzy ocenialiby nagrania pod wyżej wspomnianym kątem. Kosztowałoby to prawie 37 miliardów dolarów rocznie, czyli tylko o miliard mniej niż w zeszłym roku zarobiło Google. YouTube nigdy więc nie będzie prewencyjnie sprawdzało materiałów wideo (przynajmniej do czasu aż ktoś nie opracuje skryptu, który robiłby to automatycznie) ponieważ to się po prostu nie opłaca.

[Craig Mansfield]


podobne treści