news

„Dirtboxes” czyli latający nasłuch amerykańskiego Departamentu Sprawiedliwości

Jeszcze nie ucichły wszystkie echa afery związanej z inwigilacją zwykłych użytkowników Internetu prowadzoną przez NSA, a już dowiadujemy się, że o kolejnym amerykańskim programie „podsłuchowym”. Choć na szczęście program opisany wczoraj przez WSJ dotyczy tylko terenów USA, ale sam w sobie jest dość interesujący.

Czy jeszcze kilka lat temu uwierzylibyście, że amerykański Departament Sprawiedliwości (a konkretnie podlegająca mu agencja U.S. Marshals Service), regularnie, przy pomocy małych samolotów, stara się pozyskiwać dane z tysięcy telefonów komórkowych? Też wydaje mi się, że nie. Ale wczoraj właśnie taką informację podał dziennik Wall Street Journal.

Program inwigilacji, który ma być realizowany przez federalną agencję U.S. Marshals Service, wykorzystuje małe samoloty Cessna, na pokładzie których instalowane są specjalne urządzenia, nazywane „dirtboxes” (od nazwy producenta, czyli firmy DRT należącego do Boeinga), które działają podobnie do masztów telefonii komórkowej. Dzięki temu za każdym razem kiedy samolot znajduje się nad danym obszarem, urządzenia te zbierają dane na temat znajdujących się na nim urządzeń mobilnych. Teoretycznie ma to pomagać w namierzaniu poszukiwanych osób, problem polega na tym, że według WSJ takie loty odbywają się regularnie od 2007 roku.

Zmodyfikowane Cessny startują z lotnisk w pięciu największych ośrodkach metropolitalnych USA, a w ich zasięgu znajduje się zdecydowana większość populacji tego kraju. Departament Sprawiedliwości nie potwierdził, ani nie zaprzeczył istnieniu programu. Przedstawiciele władz USA nie chcą rozmawiać na ten temat argumentując, że otwarta debata umożliwiłaby podejrzanym, ale także obcym mocarstwom, pozyskanie informacji o potencjale amerykańskich służb wywiadowczych. Co nie pomaga w rozwianiu wątpliwości, ponieważ poszukiwanie przestępców to jednak co innego niż wywiad.

Zdjęcie: Flickr/Joao Carlos Medau


podobne treści