nauka

Czy żyjemy w galaktycznym ZOO?

Jest wiele teorii tłumaczących czym tak naprawdę jest obserwowany wszechświat. Według jednej jesteśmy trójwymiarowym hologramem na powierzchni horyzontu zdarzeń czterowymiarowej czarnej dziury. Według innej, wszyscy żyjemy w symulowanej rzeczywistości. Według jeszcze innej, zamieszkujemy galaktyczne ZOO.

Przynajmniej tak przekonywali członkowie amerykańskiej organizacji badawczej METI (Messaging Extraterrestrial Intelligence; trochę jak SETI, tylko zamiast jedynie słuchać, stara się ona wysłać obcym wiadomość z Ziemi) podczas konferencji, którą zorganizowano w ubiegłym tygodniu w Paryżu. W dużym skrócie, ponieważ dokładniej chodziło o możliwe rozwiązania paradoksu Fermiego, czyli obserwowanej wyraźnej sprzeczności pomiędzy szacunkami dotyczącymi tego, jak często w kosmosie powinno występować rozumne życie, a tym, że do tej pory nie zaobserwowano żadnego, poza tym na Ziemi.

Wytłumaczeń może być wiele. Możliwe, że po osiągnięciu pewnego poziomu rozwoju technologicznego cywilizacje niszczą same siebie wojną jądrową. Albo komunikacja z nimi nie jest możliwa. Albo dysponujemy zbyt prymitywną technologią.

Ale jest też inne możliwe rozwiązanie paradoksu Fermiego – możliwe, że nie udało się nam wykryć żadnego śladu inteligentnej cywilizacji pozaziemskiej ponieważ znajdujemy się w wyznaczonym nam galaktycznym ZOO.

„Wielokrotnie już dyskutowano kwestię tego, że do tej pory nie wykryliśmy śladów życia pozaziemskiego,” mówił podczas paryskiej konferencji dyrektor METI, astrobiolog Florence Raulin Cerceau. „Ale dziś skupimy się na kontrowersyjnej hipotezie, którą zaproponowano po raz pierwszy w latach 70-tych, czyli na hipotezie ZOO.

W dużym skrócie zakłada ona, że do tej pory nie wykryliśmy żadnych śladów pozaziemskiej cywilizacji, ponieważ znajdujemy się odgrodzonym w jakiś sposób od reszty wszechświata rejonie, a obcy przyglądają się nam tak jak my oglądamy zwierzęta w ogrodach zoologicznych.

Innymi słowy, hipoteza ZOO zakłada, że pozaziemska cywilizacja istnieje, ale jest tak zaawansowana, że ze znanych sobie powodów nie zamierza nawiązywać z nami kontaktu. Czy jest to aż tak nieprawdopodobne? Wykluczyć tego nie można, a na Ziemi takie wytłumaczenie pojawia się w wielu utworach science-fiction. Nie szukając daleko, właśnie czymś takim jest słynna „pierwsza dyrektywa” ze świata Star Treka.

Jakkolwiek kusząco by nie brzmiały takie teorie, wytłumaczenie paradoksu Fermiego jest najprawdopodobniej dużo bardziej prozaiczne. Wszechświat jest duży. Bardzo duży. A my poszukujemy śladów pozaziemskich cywilizacji dopiero od kilku dekad.

Ilustracja: Flickr/snooked123

podobne treści