news

Czy to dobrze, że Apple usunął aplikacje „z balonami” z Apple Store?

Wojna na perwersyjne aplikacje na iPhone’a jest oficjalnie zakończona - Apple oddal pierwszy i jedyny strzał (niczym pancernik „Aurora”!) eliminując z gry 5000 podejrzanych aplikacji. Co na to konsumenci?

Na sytuację można spojrzeć z dwóch stron. Po pierwsze – jeżeli użytkownicy chcą mieć „balony” w aplikacjach, to kto im tego broni? Powinni je mieć. Klient płaci, klient wymaga. Gdy okaże się, że userzy nie chcą mieć nieprzyzwoitości na iPhonie, developerzy przestaną je przygotowywać, sprzedaż tego segmentu upadnie i problem się rozwiąże. Ale sprzedaż do tej pory utrzymywała się na przyzwoitym (nomen omen) poziomie, bo przecież anihilowano aż 5000 aplikacji. Ludzie nie lubią, gdy ktoś inny mówi im, co mają robić. Model „przymusowej przyzwoitki” może bardziej zniechęcić niż zaskarbić sobie sympatię użytkowników. 

Z drugiej strony, Apple chce ewidentnie pokazać, że mu zależy na pewnego rodzaju poziomie w Apple Store. To w końcu ich sklep, nie można mieć pretensji, że w kraju politycznej poprawności, Apple zareagowało błyskawicznie i zajęło stanowisko „nie negocjujemy z terrorystami”. Przed użytkownikiem droga wolna – w Android Market można naściągać sobie „balonów” do woli. 

A jakie jest wasze zdanie w tej kwestii?


podobne treści


  • Anna Piwnicka

    Skromność nie pozwala mi wypowiadać się na takie tematy…

  • wadera666

    w reklamach nie powinno być „balonów”, ale jeśli użytkownik życzy sobie ściągać, niech ściąga, a co tam?