news

Czy terapia polegająca na kładzeniu się na torach naprawdę uzdrawia?

Pewien sparaliżowany Chińczyk podobno położył się na torach kolejowych, ponieważ chciał popełnić samobójstwo. Wtedy stał się cud, mężczyzna wstał, ozdrowiał i się zaczęło!

Opowieść zaczęła krążyć po Indonezji i nagle wiara w uzdrawiające działanie torów kolejowych stała się powszechna. Ludzie naprawdę wierzą, że przez leżenie na pokładach kolejowych pokonają przewlekłe schorzenia, takie jak cukrzyca czy nadciśnienie. Terapia odbywa się w grupach, zapewne dlatego, że tak raźniej i bezpieczniej. Chorzy starają się „przyswoić” jak najwięcej energii elektrycznej. Robią przerwy wtedy, gdy zbliża się pociąg. W grupie jest większe prawdopodobieństwo, że nie przeoczą pojazdu i mogą porozmawiać o tym, że już czują się lepiej.

Dziwne? Z chorych ludzi nie ma się co naśmiewać, zresztą istnieją znacznie bardziej dziwaczne i niebezpieczne dla zdrowia metody „medycyny naturalnej”, a Polacy korzystają z nich nie mniej chętnie niż Azjaci. A terapia torowa, nawet jeśli nie pomoże, na pewno nie zaszkodzi. Zawsze to rekreacja na świeżym powietrzu, w grupie (a socjalizacja sprzyja zdrowiu) i z dreszczykiem emocji. [Medical Xpress]


podobne treści


  • sparalizowany

    Skoro ten Chińczyk był sparaliżowany, to jakim cudem sam położył się na torach? I skoro się położył, to co to za cud, że wstał? oO

  • jacek663

    Hehe dobra uwaga, nie pomyślałem o tym. Co do samych torów to pewnie chodzi bardziej o placebo a w końcu to też jest jakiś tam rodzaj medycyny.

  • Igor199112

    Jak widać kolej wąskotorowa,a więc i mniejsze prędkości(przynajmniej u nas) ,więc dałoby rade uciec w razie czego.

  • Anonim

    Zdaje się że powstaje jakieś pole magnetyczne w tych torach ……. ( to jest tylko moja sugestia )

  • iforget911

    „Powiedzmy sobie szczerze, ludzie w Polsce zaczęli się księży bać, co nie jest dobrym znakiem. Ponieważ mam za sobą doświadczenia z międzywojennego dwudziestolecia,, kiedy ksiądz prefekt, czyli katecheta w szkole, miał na zasadzie Konkordatu, tak dużą władzę, że ani nauczyciele, ani uczniowie nie ośmielali się z nim zadzierać, taki strach jest dla mnie zrozumiały (…) Nie jest dla nikogo sekretem, że przed wojną inteligencja, zwłaszcza tzw. inteligencja twórcza, boczyła się na kościelny ‚ciemnogród’ i że przymiotnik ‚katolicki’ oznaczał dla niej ‚obskurancki’. Dopuszczano wyjątki, przyjmowane jednak jako rodzaj egzotycznych zwierząt.” Czesław Miłosz, 1991 r. Chcesz wiedzieć więcej? http://www.ksiegarniaswit.pl/88173-dokad-kler-prowadzi-polske.html

  • Igor199112

    Ja mam tylko nadzieję,że toalety u nich mają obieg zamknięty,a nie tak jak w większości przypadków u nas otwarty. x_x

  • qw

    No a w polsce już biskup by święcił tory i kapliczke murowaną wstawił zamiast semaforu