internet

Czy można coś zrobić z komentarzami w sieci?

Jakoś na pograniczu całej afery w sprawie ACTA, wychynęła na powierzchnię niby poważna dyskusja na temat kultury w internecie. Niektóre osoby, jak Zbigniew Hołdys czy Jarosław Kuźniar, poczuły się przez użytkowników sieci poniżone i osobiście dotknięte. W związku z czym pojawiają się różne pomysły jak sztucznie ograniczyć ilość pomyj wylewającą się z każdego forum. Pomysły te dzielą się na cztery grupy: złe, okropne, fatalne i jeszcze gorsze niż wszystkie trzy powyższe.

Pierwsza z nich to możliwość komentowania wyłącznie pod prawdziwym imieniem i nazwiskiem, tak jak wprowadził to na przykład serwis firmowany nazwiskiem Tomasza Lisa czyli natemat.pl. Żeby zostawić tam swoją opinię trzeba mieć konto na Facebooku. Ale tu napotykamy na kilka dość fundamentalnych przeszkód. Po pierwsze, ktoś naprawdę uparty i zawzięty nie ma żadnego problemu z założeniem konta fałyszwego. Po drugie, anonimowość i wolność słowa zawsze były jedną z podstaw funkcjonowania internetu. Jasne, wiązało się to czasem z prawdziwym potopem obelg wylanym od czasu do czasu na głowę jednego czy drugiego, ale niestety każda wolność ma swoją cenę. I albo ją akceptujemy, albo nie akceptujemy samej wolności. W końcu jak już napisał całe wieki przed internetem Wolter: ”Nie zgadzam się z tobą, ale zawsze bronił będę twego prawa do posiadania własnego zdania”. Nawet jeśli to zdanie miałoby być wyrażone niezwykle ostro. Poza tym, dlaczego zmuszać kogoś do zakładania konta tam, gdzie on sam nie miałby na to najmniejszej nawet ochoty? Cały pomysł odpada.

Druga z nich to pozostawienie moderacji w rękach samych użytkowników. Wszyscy wiemy, jak to wygląda. Inni internauci plusują/minusują poszczególne wypowiedzi, w niektórych nieco bardziej radykalnych wersjach tego rozwiązania, te z największą liczbą minusów stają się niewidoczne lub w ogóle znikają na amen. To rozwiązanie oparte na plusach i minusach ma swoje… plusy i minusy. Ale tych drugich jest zdecydowanie więcej. Jeśli zwolennicy ograniczania internetowych wypowiedzi są zgodni w tym, że większość ludzi i, co za tym idzie, większość internautów to półmózgi, niewiele tylko bardziej rozgarnięte od pantofelka (”Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów” – S. Lem), to ci, którzy będą ich moderować też będą się w większości z półmózgów składać. Zwłaszcza w niektórych miejscach sieci. Dzięki temu rozwiązaniu nikt nie będzie też mógł wyrazić swojej jakiejkolwiek kontrowersyjnej, choć czasem nawet słusznej opinii, bo od razu posypie się na nią taki deszcz minusów jak w jednej z plag egipskich.

Jeszcze inną propozycją jest wprowadzenie moderacji komentarzy przez administratorów. Tyle że zwłaszcza w obliczu cięć kosztów w mediach nikt nie zdecyduje się na takie rozwiązanie. Admini są zbyt drodzy, praca, którą musieliby wykonywać zbyt czasochłonna i frustrująca dla samych użytkowników. Już nie mówiąc o tym, że powodują całą masę kolejnych dyskusji, skarg i lamentów na temat tego, że czyjś komentarz został usunięty, co za każdym razem wzbudza od razu nową wojnę, dzicz, Sicz i pożogę.

Co niektórzy podnoszą z kolei kwestię tego, że komentarze mogłyby w ogóle zniknąć z internetu. Że tak naprawdę w 99,9% przypadków i tak niewiele wnoszą i są zbędne, jak coś niezwykle zbędnego. Na przykład okulary ”zerówki”. Może i jest w tym jakaś racja. Oczywiście jeśli założymy, że mówimy komentarzach zostawianych pod artykułami napisanymi nie przez ludzi, a maszyny, które nigdy nie popełniły błędu. I w związku z tym zwracanie im uwagi na pomyłki merytoryczne, które popełnili (a popełnia je od czasu do czasu każdy, nawet największa pisząca sława i autorytet), mija się zupełnie z celem. To nieprawda, zwłaszcza że dla każdego chyba ”tworzącego”, najważniejszy powinien być odbiór tego co robi. Prawdą jest za to, że mija się z celem odbieranie ludziom prawa do wyrażania swoich opinii. Można to zrobić, ale wtedy pójdą oni gdzie indziej, w miejsce, w którym może nie tyle zostaną wysłuchani (czy raczej przeczytani), ale gdzie będą mogli wyrzucić z siebie swoje myśli.

I tutaj kolejny cytat: ”Demokracja nie jest ustrojem idealnym, ale jest najlepszym jaki dotychczas istnieje”. Ten system, który mamy obecnie w sieci przypomina demokrację i to nie tylko pod tym względem, że umożliwia każdemu wyrażanie swojej opinii. Nie jest też idealny, ale chyba nikt nie jest w stanie stworzyć lepszego.


podobne treści