news

Czy iPad naprawdę uratuje prasę?

Tablety miały nieść nadzieję, że prasa odrodzi się w nowej, cyfrowej formie. Znów będziemy co rano lub co miesiąc przeglądać strony ulubionej gazety lub czasopisma, tylko już nie drukowanego. Koniec z kolportażem, witaj cyfryzacjo! Okazuje się powoli, że pomysł jest wspaniały, tylko wydawcy nie potrafią lub nie mogą go wykorzystać.

Właśnie dziś iPad pojawia się w sprzedaży w wybranych krajach. Nadal nie ma go w Polsce, ale to tylko kwestia czasu, poza tym to nie jedyny tablet na rynku. Przyjrzyjmy się rynkowi amerykańskiemu, gdzie z iPada można już korzystać od pewnego czasu. Dostępne są subskrypcje elektronicznej wersji dzienników „Wall Street Journal” i „New York Times” oraz czasopism, np. „Popular Science”. Właśnie pojawiła się długo oczekiwana wersja miesięcznika „Wired” na iPada. To miała być ta wersja, która nie rozczaruje.

Miesięczny koszt korzystania z aplikacji wnosi 5 dolarów, podczas gdy wersja papierowa pisma kosztuje 10 dolarów rocznie. Ściągnięcie całego wydania trwa wieczność, ponieważ waży ponad 500 MB. Jest to oczywiście wina grafiki. Tylko że w podobnym czasie Amerykanin może wyskoczyć do kiosku po wersję papierową i zdąży zrobić sobie kawę i przeczytać kilka artykułów. Ponadto, zbyt wiele dłuższych tekstów przechodzi ze strony na stronę, co sprawia wrażenie, że czytamy skan pisma, nie aplikację. Tekstu nie można kopiować, wklejać i np. wysłać komuś w mailu.

Grafika jest świetna. Ale czy powalająca?

I'm Still Waiting for a Great iPad Magazine
Czasopisma miały być interaktywne, z filmami, wykresami, obracaniem, powiększaniem i wodotryskiem. Tymczasem widzimy wersje papierową, zeskanowaną i przepuszczoną przez OCR, z kilkoma zaledwie dodatkami.

Czy to samo zobaczymy w Polsce? Bardzo prawdopodobne, że nie zobaczymy nawet podobnej aplikacji. Koszt jej zbudowania jest znaczny, a nasi wydawcy nie sypiają ostatnio na workach z pieniędzmi. Nawet jeśli tego rodzaju aplikacje powstaną, pozostaje pytanie, kto to kupi. Nawet, gdyby było o niebo lepsze. [John Herrman/giz, Wired]


podobne treści


  • miroslaw.florek

    Czy autor artykułu widział na własne oczy wydanie Wired o którym pisał? Tak się złożyło, że ja to kupiłem i czytałem, i mam zupełnie inną opinię. Po pierwsze dodatków wzbogacających treść jest bardzo wiele i są to elementy o których autor pisze, że ich nie ma. W szczególności Wired zawiera filmy, obracane trójwymiarowe obiekty, powiększane zdjęcia itp. Każda strona została przygotowana do oglądania w pionie i w poziomie, czyli zawiera dwa różne układy elementów. Wodotrysków faktycznie nie ma, ale i tak pismo robi świetne wrażenie. Co do ceny, to zgoda – jest za wysoka, ale każdy kto weźmie do ręki opisywany produkt zgodzi się, że pracochłonność przygotowania wydania musiała być wielka. Kupiłem na iPada kilka pism i właśnie dopiero Wired rzucił mnie na kolana.

  • aser

    co na to kolana :-) ? bolą :-) ?