news

Czy grzebanie Google po WiFi to wina jednego programisty?

Kiedy wyszło na jaw, że samochody Google Street View zbierały dane z prywatnych sieci bezprzewodowych, Google najpierw tłumaczył się, że to błąd. Potem jednak zaczęły wychodzić na jaw wskazówki, że było to celowe działanie. A co wyszło z wewnętrznego śledztwa u Google?

Jak donosi Privacy
International
, opłacona przez Google zewnętrzna analiza kodu sugeruje, że mogło dojść do popełnienia przestępstwa. I choć Google obarcza winą błąd jednego z programistów, raport cytowany przez PI mówi nie o pojedynczej sprawie, ale o całym, systemowym rozwiązaniu:

Kod został napisany w taki sposób, że zaszyfrowane dane były oddzielane i wyrzucane, a dane niezaszyfrowane były przechowywane na serwerach Google. Taki proces jest daleki od „pomyłki”, którą sugeruje Google. To przestępstwo popełnione w celu zdobycia prywatnych dany. Prawo komunikacyjne w praktycznie każdym państwie zezwala na przechwytywanie i rejestrowanie prywatnych danych telekomunikacyjnych tylko, gdy został wydany nakaz policyjny lub sądowy. Pozostałe przypadki takiego przechwytywania muszą być uznane za bezprawne.

Warto zauważyć, że kod programu „gsilte” nie próbował analizować danych, które zebrał z niezabezpieczonych sieci. Zbierał jednak identyfikatory liczbowe każdej z sieci.

Stanowisko Google wobec raportu pozostaje niezmienne.

„Jak wspominaliśmy wcześniej, była to pomyłka. Dzisiejszy raport potwierdza, że Google zbierał i przechowywał bloki danych tylko z niezabezpieczonych sieci WiFi. Wciąż współpracujemy z właściwymi władzami, by udzielić odpowiedzi na wszystkie pytania.”

Ciekawe, co jeszcze wyjdzie wraz z postępem sprawy. Ale wydaje się, że historyjka o „samotnym strzelcu” staje się coraz mniej prawdopodobna. [Brian Barrett/giz, The Register]


podobne treści


  • Anonim

    Czego można się spodziewać po Google Chrome, która wysyła setki pakietów z informacjami co wpisujemy, co odwiedzamy do Google’a. Ciekawe na co im te informacje…

  • Dawid Krysiak

    a ja tam lubię jak mi chrome od razu podpowiada stronki pasujące do tego co wpisuję… może po prostu nie wstydzę się tego co wpisuję? I nie doszukuję się od razu złych intencji dostawcy usługi?