wtf

Część mieszkańców Gliwic nie chce testu sieci 5G

W połowie września Orange poinformowało, że zamierza w Gliwicach rozpocząć testy swoich nadajników 5G. Nie wszyscy jednak z tego powodu świętują – część mieszkańców planuje protesty.

Historia gliwickich nadajników jest dość burzliwa, ale chyba nikt nie spodziewał się, że w XXI wieku dopisany do niej zostanie taki rozdział. W odpowiedzi na plany Orange, grupa mieszkańców Gliwic zapowiada protest przeciwko testowaniu w ich mieście nowego standardu komunikacji bezprzewodowej. Organizatorzy protestu nie chcą być „smażeni przez mikrofale jak parówki w mikrofalówce”.

To nie żart, takie argumenty naprawdę padają pod koniec drugiej dekady XXI wieku. Jako argument za porzuceniem technologii 5G organizatorzy podają jej rzekomą szkodliwość:

„Eksperci nie mają wątpliwości – 5G może negatywnie wpłynąć na zdrowie ludzi. Stąd apel o opóźnienie jej wprowadzenia i weryfikacji zagrożeń przez niezależnych badaczy. Ponieważ w Polsce w ogóle nie prowadzi się debaty na temat zagrożeń związanych z 5G, wygląda na to, że jak zwykle o wszystkim będą decydowały wyłącznie globalne koncerny (w tym wypadku telekomunikacyjne). Zarobią koncerny i zarobi rząd sprzedając licencje na system (czyli system zarobi na systemie). Natomiast my – bez pytania o zgodę – będziemy smażeni przez mikrofale jak parówki w mikrofalówce,” czytamy w opisie wydarzenia na Facebooku.

Organizatorzy protestu, który odbyć się ma w sobotę 29 września, liczą na obecność ponad 250 osób, które swój udział zapowiedziały na Facebooku. Mają oni nadzieję, że w ten sposób uda się przekonać władze miejskie, by wycofały się z projektu. Ale to nie koniec. Jeśli nie możecie fizycznie pojawić się w sobotę pod gliwickim Urzędem Miejskim, możecie zawsze skupić „swe myśli i emocje (afirmacja czy modlitwa obojętnie jak to nazwiemy – cel jest jeden) na wizji świata w jakim chcecie żyć. Zobaczcie obrazy w swych myślach i poczujcie je sercem… (…) To nie żadna bajka, tylko czysta fizyka kwantowa i odgrywa kluczową rolę w całym procesie. Duch ponad materią!”

Jeśli te brednie przypominają wam „argumenty” antyszczepionkowców, nic dziwnego – w promowanie „zagrożenia” jakie niesie ze sobą technologia 5G włączył się jakiś czas temu słynny już Jerzy Zięba (wraz ze swymi ukrytymi terapiami).

Tak, promieniowanie elektromagnetyczne, zwłaszcza silne, nie jest obojętne dla zdrowia. Ale wszystko zależy od tego jakie to promieniowanie, jakie jest natężenie pola elektromagnetycznego itp. Technologia 5G wykorzystuje fale radiowe, czyli część spektrum promieniowania elektromagnetycznego o częstotliwości 3 kHz – 3 THz, w paśmie od 600 MHz do 6 GHz oraz od 24 do 86 GHz. Oba te zakresy wchodzą technicznie w zakres mikrofal, ale mikrofale mikrofalom nierówne. A te, które podgrzewają wodę w parówkach (mikrofalówki nie smażą potraw tylko wprawiają w drgania wodę w nich się znajdującą) mają częstotliwość bardzo zbliżoną do 2,45 GHz, bo tylko taka wprawia w drgania cząsteczki wody w potrawach. Częstotliwości od 600 MHz do 6 GHz, to wyższa część pasma UHF i niższa część SHF. Wykorzystywane są one już dziś przez nadajniki telewizyjne, telefony GSM czy Wi-Fi. Częstotliwości od 24 do 86 GHz także wykorzystywane są już obecnie, na przykład przez radary.

W przypadku technologii 5G minimum dwa zakresy częstotliwości są potrzebne do tego, by móc komunikować się bez zakłóceń i oferować szybki transfer danych. Pasmo poniżej 1 GHz pozwoli na relatywnie łatwe pokonywanie przez sygnał przeszkód takich jak na przykład ściany. Pasmo powyżej 20 GHz, służy do tego, by sprawnie przekazywać duże ilości danych. Niektóre urządzenia korzystać będą z jednego pasma, inne z obu jednocześnie.

W Unii Europejskiej na potrzeby 5G zarezerwowano trzy pasma: 700MHz, 3,4 do 3,8GHz oraz 24,25 do 27,5GHz. Dzięki temu minimalne wymaganie dwóch pasm będzie spełnione, a trzecie pasmo, środkowe od 3,4 do 3,8GHz, będzie sensownym kompromisem pomiędzy pokryciem siecią, a szybkością transmisji danych. Dzięki temu nie będzie trzeba instalować anten na co drugim domu, czego obawiają się przeciwnicy 5G.

Jak widać, nie są to ani częstotliwości wykorzystywane w mikrofalówkach, nie są to też częstotliwości fali elektromagnetycznej, o której wiemy doskonale, że są szkodliwe czyli ultrafiolet, promieniowanie rentgenowskie i promieniowanie gamma. Mało tego, częstotliwość 700 MHz była już wykorzystywana przez telewizję analogową i jakiś cudem to przeżyliśmy.

O ile rzeczywiście brakuje jednoznacznych badań na temat wpływu, zwłaszcza długofalowego, technologii 5G na zdrowie ludzi, to nie jest to nic dziwnego, zważywszy na to, że jest to technologia relatywnie nowa. A do tego korzystająca z częstotliwości podobnych do tych jakie wykorzystywane są już obecnie. Lub były w przeszłości. Natomiast prowadzone badania na temat szkodliwości różnych częstotliwości fal radiowych nie wykazały jakoby fale te mogły wpływać w jakiś sposób na zdrowych ludzi. I nie, opublikowane w tym roku badanie Ramazzini Institute nie wykazują tego.

Co prawda w 2011 roku WHO umieściła telefony komórkowe na liście potencjalnych karcynogenów klasy 2B, ale na tej samej liście są też piklowane warzywa, wyciąg z liści aloesu i bycie stolarzem. Oznacza to, że może, ewentualnie, prewencyjnie, dobrze byłoby nie spać każdej nocy z telefonem pod poduszką, ale nie oznacza to jeszcze, że dostępne na rynku smartphone’y wywołują raka mózgu. A jeśli chodzi o tę chorobę, to na razie pomimo tego, że ilość telefonów komórkowych wzrasta, a w niektórych krajach jest ich nawet więcej niż ludzi, odsetek osób zapadających na raka mózgu nie zmienił się.

Pomimo tego wszystkiego, monitoring pól elektromagnetycznych (PEM) wytwarzanych przez stacje bazowe telefonii komórkowych jest prowadzony. Najnowszy raport na ten temat, przygotowany przez Ministerstwo Cyfryzacji został udostępniony w lutym tego roku. Wynika z niego, że poziomy pola elektromagnetycznego z tego źródła mieszczą się poniżej bardzo restrykcyjnych, krajowych norm. Rozważane jest rozluźnienie norm gęstości mocy, ale do poziomu jaki jest na tzw. zachodzie. Ponadto Ministerstwo Cyfryzacji chciałoby do 2020 roku stworzyć system, który monitorowałby na bieżąco PEM w całym kraju.

Do tego czasu… Nie, nie „usmażycie się jak parówki w mikrofalówce”.

Zdjęcie: Orange

podobne treści