news

Czego nasi ojcowie nauczyli nas o technologii

Mój tato nauczył mnie pisać

Nie pamiętam, kto nadzorował moje pierwsze gryzmoły na papierze, ale doskonale sobie przypominam moje pierwsze zdania na komputerze. Będąc młodą lekarką, tudzież studentką pierwszego roku anglistyki, wykosztowałam się na pierwszy w życiu komputer. Bardzo byłam z niego dumna i zaczęłam nawet pisać pierwsze prace w Wordzie, szkopuł w tym, że… bardzo wolno. Nieobeznana z klawiaturą, wpatrywałam się w nią w poszukiwaniu każdej literki, co oczywiście znacznie wydłużało czas pisania. Najbardziej wstydziłam się korzystać z komputerów wydziałowych, ponieważ obok siedziały zazwyczaj osoby, których paluszki zwinnie śmigały po klawiaturze.

W wakacje odwiedziłam ojca, który najpierw mnie wyśmiał, potem postanowił wyedukować. Wygrzebał skądś program Mavis Beacon Teaches Typing. Mavis to była bezlitosna, wirtualna nauczycielka, która na ekranie coraz szybciej pokazywała litery, a ja musiałam znajdywać je na klawiaturze. Co najważniejsze, program nauki dzielił klawiaturę na segmenty przypisane do konkretnych palców i zmuszał do patrzenia tylko w monitor. Przypominało to właściwie grę. Z czasem Mavis zaczęła mnie chwalić.

Natomiast powyższy tekst napisałam bez patrzenia na klawisze. Nic wielkiego? Dla mnie – wręcz przeciwnie.

Anna Piwnicka

Tata nauczył mnie, że komputer to nie tylko gry

Pamiętam pierwszy komputer u nas w domu. Był piękny, szary, miał monitor VGA i wgraną grę Fury of the Furries. Możecie sobie wyobrazić, co najbardziej interesowało w nim mnie i moje rodzeństwo.

Ale potem Tata pokazał mi, że w komputerze są też inne rzeczy. Że można na nim pisać – na tym komputerze robiło się to w edytorze TAG (ktoś go jeszcze pamięta). Że są Windowsy 3.1 z fantastycznymi rzeczami, jak Paintbrush, kalkulator, rejestrator dźwięku, który nie chciał działać bo w komputerze nie było karty dźwiękowej, czy wreszcie wygaszacz ekranu z pędzącymi gwiazdami, który obwiniam za swą miłość do astronomii. Komputer nie oferował zbyt wiele, ale wystarczająco dużo, by dać prawdziwą radość, nawet bez wchodzenia do katalogu D:/GRY/>.

Stanisław Janikowski

[Zdjęcie: Wikipedia]

Dzięki tacie zacząłem przygodę z komputerami od klasyki

Pierwszy komputer dostałem od Taty mając kilka lat. Stałem się dzięki temu pierwszym na podwórku posiadaczem prawdziwego komputera, ZX Spectruma, a nie, tak jak koledzy, Pegazusa czy innej „konsoli” do gier.

Z Tatą uczyłem się programować w Basicu i muszę ze wstydem przyznać, że szło mi wtedy o wiele lepiej niż później na studiach. Razem graliśmy w Tomahawka, pierwszy symulator śmigłowca na ZX Spectrum, który pamiętam do dzisiaj, i w który z chęcią jeszcze raz bym zagrał oraz w prosty (nie było innych) program graficzny bardziej polegający na wypełnianiu pikselami ekranu telewizora niż tworzeniu kolorowych obrazów.

To Tata kupił mi w nagrodę za brak trójek na świadectwie czwartej klasy pierwszego peceta. Pamiętam, jak był składany przy mnie w garażu, w którym mieścił się pierwszy w Warszawie sklep Optimusa. Do tej pory trzymam pięciocalową stację dyskietek oraz same dyskietki z oryginalnym DOSem 5.0 i Windowsem 3.11. Chyba nawet jeszcze pamiętam, w jaki sposób zwiększało się w autoexecu ilość pamięci konwencjonalnej, konfigurowało Sound Blastera i napęd CD…

Michał Szabłowski

Niedaleko pada jabłko od jabłoni

Nie zawsze jest to prawda. Zdarzają się dzieci do swych rodziców zupełnie niepodobne. Nie w moim przypadku. Oboje jesteśmy gadżeciarzami, kochamy je…psuć. Należymy do osób lekko roztrzepanych. Ja jestem mistrzem topienia telefonów na spływach, w wannie, a nawet w kubku kawy, tata może się ostatnio poszczycić rozjechaniem swojego laptopa samochodem. Nasze gadżety powinny być z pewnością pancerne, odporne na upadki z dużych wysokości, uderzenia i koniecznie wodoszczelne. Tato, nie martw się, kupię ci kiedyś sprzęt, który będzie odporny na przejechanie przez maszynę ważącą nawet parę ton. Mam nadzięję, że czasem będziesz mi go pożyczał. Z góry dzięki!

Zuzanna Wierzbicka


podobne treści


  • d.krol

    no…. tak bylo

  • deunomius

    Ahh piękne to były czasy. Pamiętam, że dzięki Staszkowi i oczywiście jego Tacie, po raz pierwszy obsługiwałem komputer ! ;-) Od mojego Taty natomiast nieco później dostałem swój pierwszy PC. Jednak najwcześniejsze wspomnienia to gra z Tatą w ponga na czymś co przypominało dzisiejsze konsole ;-)

  • severh

    Jej jak miło że ktoś jeszcze pamięta ZX-Spectrum. Jak na procek klasy Z-80 to napeawde miał pare fajnych girek :) no i Basic :D
    Ale pierwszy PC i pierwsze jego rozkręcenie celem zamontowania sobie karty dzwiękowej (jej ale to był szok :D) pamiętam do dziś :) Do dziś też nadal lubie zapach PCBo poranku :P