news

Czas Olimpijski – pomiary przez lata

Na stronach Beyond Binary, Ina Fried opisała fascynującą przeszłość Omega Timing. Ta firma mierzy czas na olimpiadach już od ponad 70 lat. I przez te lata bardzo się zmieniła.

Na przykład kiedyś pomiar czasów zjazdu narciarzy alpejskich wymagał dwóch ludzi – jednego na początku, drugiego na końcu zjazdu. Obaj mieli zsynchronizowane zegary. Facet na górze zapisywał czas początku zjazdu, i przesyłał czasy na kartce do gościa na dole. Ten odejmował czas startu od czasu dojazdu do mety i w ten sposób uzyskiwany był wynik.

Znaczną ewolucję przeszedł też pistolet startowy. I to nie tylko w wyglądzie. W Vancouver Omega wprowadziła po raz pierwszy całkowicie elektroniczne pistolety, przypominające raczej fazery Floty Gwiezdnej niż rewolwery. Wysyłają one równocześnie sygnał dźwiękowy i świetlny. A sędzia na pewno nie ustrzeli żadnego ptaka.

Ale najlepszym świadectwem postępu jest to, jak zmieniła się skala całego przedsięwzięcia pod tytułem „Pomiar czasu na olimpiadzie”. Na swoją pierwszą olimpiadę, w 1936 r. w Berlinie, Omega wysłała jednego technika z 27 stoperami i zegarkami. Na igrzyska w Turynie w 2006 r. ludzi było już 208 – 127 osób do pomiarów i 81 – do opracowywania danych. A sprzętu – 220 ton.

Technika na pewno jest obiektywna, ale czy nie odbiera igrzyskom sportowego ducha? Cóż bowiem bardziej może nawiązywać do tradycji olimpijskich niż porządna bójka o to kto dobiegł pierwszy? Nago i z użyciem niebezpiecznych narzędzi? [John Herrman za CNET]


podobne treści