design

Cyfrowy „słoik” na napiwki

W kawiarniach i barach, w których zapłacić za zamówienie trzeba z góry, przy kasie zazwyczaj znajduje się kubek na napiwki dla obsługi. Co prawda płacąc 14 złotych za średnie mochachino wcale nie mamy ochoty zostawić bariście ani złotówki więcej, ale czasem wypada.

Gdy pojawiły się płatnicze karty zbliżeniowe, pojawił się jednak kłopot. Klienci wcale nie wyciągają w knajpie gotówki, nie dostają reszty w monetach, zatem nie mają co wrzucić do pojemnika z napiwkami dla obsługi.

Rozwiązanie wymyślili specjaliści od napiwków, czyli Amerykanie. Wpadli na pomysł DipJar, czyli kubka kryjącego terminal do transakcji bezgotówkowych. Zadowoleni klienci wkładaliby tam karty kredytowe i pozwalali, by system ściągał z ich konta określoną z góry kwotę, czyli dolara.

W przeciwieństwie do monet i banknotów, pieniądze „pozostawione” w DipJar zaczynają wędrówkę po kontach i upływa pewien czas, zanim docierają do pracowników kawiarni. Co więcej, pomysłodawcy pobierają oczywiście prowizję: obecnie to 20 procent kwoty transakcji. Obiecują jednak, że gdy urządzenie stanie się bardziej rozpowszechnione, oddadzą z powrotem nawet 90 centów z dolara.

Dawalibyście napiwki w takie formie? [DipJar, Digital Trends]


podobne treści