wtf

Cyberatak na Sony Pictures zemstą Korei Północnej?

Wygląda na to, że atak hackerski, który sparaliżował w ubiegłym tygodniu prace Sony Pictures, może być tylko początkiem problemów firmy. Nie dość, że w Sieci opublikowano wykradzione filmy, które nie miały jeszcze swojej premiery, to pojawiają się podejrzenia, że za atakiem może stać Korea Północna.

Choć Korea Północna nie kojarzy się raczej z najnowszymi technologiami, reżym Kim Dzong Una podobno usilnie stara się rozbudowywać własne możliwości ofensywne w cyberprzestrzeni. Co prawda znajdą się osoby, które słysząc te słowa uśmiechną się tylko z politowaniem, ale na pewno nie należy do nich kierownictwo Sony. Według serwisu Re/code firma „bada możliwość, że za atakiem stali hackerzy pracujący na rzecz Korei Północnej, możliwe, że z terytorium Chin”.

Powodem, dla którego władze Korei Północnej miałyby zainteresować się działalnością Sony Pictures, jest film The Interview (pol. Wywiad ze Słońcem Narodu). Choć komedia ta nie miała jeszcze swojej premiery, w Phenianie potraktowana została całkiem serio – film, opowiadający o perypetiach dwóch dziennikarzy zwerbowanych przez CIA do przeprowadzenia zamachu na obecnego przywódcę tego kraju, został oficjalnie uznany za „akt wojny”. Władze Korei Północnej zapowiedziały nawet jakiś czas temu, że jeśli film się ukaże, spotka się to z „natychmiastową i bezlitosną reakcją”.

Jeśli uważacie, że takie wytłumaczenie ataku jest całkowicie pozbawione sensu, weźcie pod uwagę, że nie byłby to pierwszy filmowy incydent zainicjowany przez Koreę Północną. W roku 1978 ówczesny następca Wiecznego Prezydenta Kim Dzong Il, który prywatnie był Wielkim Fanem przygód Jamesa Bonda oraz południowokoreańskiej aktorki Choi Un-hui, rozkazał tajnym służbom swojego ojca porwać ją. W niewoli u północnego sąsiada spędziła w sumie osiem lat, grając w filmach produkowanych osobiście przez Umiłowanego Przywódcę…

Jednocześnie portal Torrentfreak donosi, że w Internecie znaleźć można już pirackie kopie najnowszych filmów Sony Pictures. I w sumie nie byłoby w tym nic dziwnego, w końcu w przypadku takiego hitu jak Fury, nie trzeba czekać długo na jego wersję „kinową”. Problem polega na tym, że filmy takie jak Annie, Mr. Turner czy Still Alice, nie trafiły jeszcze do dystrybucji. Krążące obecnie pirackie kopie są jednak w jakości DVD i wiele wskazuje na to, że wyciekły w rezultacie ataku grupy podpisującej się jako #GOP (Guardians of Peace). Sony Pictures co prawda nie przyznało wprost, że kopie tych filmów zostały wykradzione podczas spektakularnego ataku, ale firma oświadczyła, że „kradzież treści należących do Sony Pictures Entertainment jest przestępstwem, dlatego dokładamy wszelkich starań by pomóc w działaniach odpowiednich organów ścigania”.


podobne treści