biznesWiadomości promowane

Ciężkie czasy nastały dla przemytników iPadów

16 marca przed sklepem Apple w San Francisco kolejka zbierała się już w nocy. Nic dziwnego, w końcu od tego dnia można było kupić nowego iPada. Kiedy rankiem obsługa otworzyła drzwi z rzeczy rozentuzjazmowanych fanów sprzętu z Cupertino wyróżniali się ludzie, którzy beznamiętnie podawali obsłudze karteczki z oznaczeniem interesującego ich modelu i od razu kupowali dwa. Bo tylko tyle można było kupić w dniu premiery. Nie sprawdzali czy działa, nie oglądali, nie cieszyli się nowym wyświetlaczem. iPady nie były dla nich. Te iPady miały być szmuglowane.

Paradoksalnie iPady przemyca się do Chin. Tamtejsze władze co rusz wydają coraz to nowe obostrzenia w zakresie sprzedaży urządzeń z jabłuszkiem w Państwie Środka. Choć tablety produkowane są właśnie w tym kraju, kupić je w nim coraz trudniej. Może właśnie dlatego stały się one symbolem sukcesu w zachodnim stylu dla mieszkańców tego kraju.

Zapotrzebowanie na produkty Apple jest w Chinach tak duże, że powstał czarny rynek zajmujący się zaspokojeniem tego popytu. Z dużym zyskiem. iPad zakupiony w San Francisco za 499 $ może być sprzedany następnego dnia w Szanghaju za 1000 $.

„Żeby dowiedzieć się kiedy pierwszy iPad trafi do Chin wystarczy sprawdzić, o której godzinie przyleci pierwszy samolot z USA w dniu premiery” – powiedział Reutersowi pracownik Apple zastrzegający sobie anonimowość.

Jednak przewiezienie iPada do Chin staje się coraz trudniejsze. Chińskie organy celne żądają od amerykańskich firm przewozowych by te nie przyjmowały zleceń na przewożenie iPadów. Ponadto pasażerowie samolotów muszą deklarować ile gadgetów mają przy sobie i w razie konieczności zapłacić cło za elektronikę.

Dwie mniejsze firmy przewozowe już ugięły się pod chińskimi żądaniami i nie przyjmują paczek z iPadami, które miałyby trafić do Chin.

Jednak najgorszym wrogiem szmuglerów iPadów nie są chińskie władze. Jest nim Apple, które w przypadku nowego iPada zachowało się zupełnie inaczej niż zazwyczaj i zapowiedziało premierę praktycznie na całym świecie. Nawet do Polski trafił oficjalnie tylko tydzień po światowej premierze. W efekcie 16 marca iPady były już w Hong Kongu a stamtąd już tylko rzut beretem do Shenzhen i reszty kontynentalnych Chin.

W praktyce, choć coraz trudniej jest wwieźć sprzęt na terytorium Chin a ceny szmuglowanych iPadów systematycznie spadają, nie oznacza to jednak zakończenia całego procederu. Bonanza się skończyła, ale jeszcze przez długi czas popyt na iPady w ChRL przekraczać będzie podaż. A w takich sytuacjach zawsze znajdzie się ktoś, kto pomimo wielu przeciwności będzie uważał, że będzie mógł na tym zarobić.

[Reuters]


podobne treści