internet

Chiny rozluźniają cenzurę Internetu (tak jakby)

Chińska Republika Ludowa najlepiej znana jest na świecie z olbrzymich możliwości produkcyjnych, zanieczyszczeń, przeludnienia oraz systemowego braku poszanowania praw człowieka. Tamtejsze władze postanowiły trochę zmienić ten wizerunek i przynajmniej pozwolić ludziom na swobodny kontakt ze światem za pomocą Internetu. Tak jakby.

Dziennik South China Morning Post opublikował dziś artykuł, w którym redakcja gazety twierdzi, że chiński rząd zniesie restrykcje w dostępie do Internetu. Oczywiście nie wszystkie i nie wszędzie.

„Liberalne” regulacje dotyczyć będą jedynie specjalnej strefy ekonomicznej Szanghaj, która jest tylko jedną z osiemnastu dzielnic tego największego miasta Chin. Szczęśliwcy, którzy będą mili okazję skorzystać z Internetu w ścisłym centrum finansowym Szanghaju, będą mogli wejść na Facebooka, Twittera czy nawet na strony New York Timesa.

Celem nowych regulacji nie jest jednak sprawdzenie wpływu portali społecznościowych nie kontrolowanych przez władze w Pekinie na społeczeństwo ChRL a chęć poprawienia nastroju zagranicznych inwestorów. Specjalna strefa ekonomiczna, na której terenie zostaną wprowadzone regulacje, jest ścisłym centrum finansowym i handlowym Chin. Rząd ChRL ma nadzieje, że zniesienie restrykcji w dostępie do zachodnich portali internetowych sprawi, że zagraniczni inwestorzy, którzy działają na terenie strefy, poczują się lepiej a to zaowocuje zwiększeniem ilości inwestycji.

Czyli dostęp do zachodnich portali – tak, ale tylko dla bogatych. Pozostałe 1,3 miliarda Chińczyków musi zadowolić się miejscowymi serwisami internetowymi, pozostającymi pod stałym wpływem Pekinu. Na „szczęście” wobec The Great Firewall of China wszyscy tamtejsi użytkownicy są równi.


podobne treści