news

Chiński rolnik pokonany

Pamiętacie walecznego Yanga Youde, który bronił się przed
kapitalistycznymi krwiopijcami? Chiński rolnik nie chciał oddać ziemi, którą dzierżawił, a którą lokalne władze sprzedały deweloperom. Musiał skapitulować.

Youde wsławił się bohaterską obroną działki. Wykorzystywał do tego domowej roboty broń, np. bomby z fajerwerków. Chińskie władze nie zapałały do niego sympatią, nie ucieszyły się także z jego międzynarodowej sławy. Yang Youde był przesłuchiwany i spędził 51 dni w „czarnym więzieniu”, czyli miejscu, gdzie można w Chinach trafić bez wyroku i aktu oskarżenia. Brat Yanga został dotkliwie pobity przez „nieznanych sprawców”. Prawie stracił wzrok.

Władze, a owszem, wypowiadają się w sprawie. 51-dniowy areszt nazywają nauką w ramach „edukacji politycznej”, która jest podobno obowiązkowa dla wszystkich rolników. Niezłe szkolenie. Władze przypominają także, że „ziemia w Chinach pozostaje własnością państwa.” Nie wspominają o zyskach z jej sprzedaży, na przykład deweloperom, którzy zamierzają budować osiedle mieszkaniowe na ziemi Yanga.

Tak się płaci w socjalistycznym kraju za obronę „wspólnej własności”. [Gary Cutlack/giz, Shanghaiist]


podobne treści


  • Anonim

    Co to za komunistyczne brednie?
    Ziemie nie była Yanga tylko państwa, on ją tylko dzierżawił.
    Ostatnie zdanie powinno brzmieć
    „Tak się płaci w socjalistycznym kraju za zagrabienie „wspólnej własności”. „

  • Anonim

    Dendrytus, komunizm to zasada, że wszystko należy do Państwa. W normalnym państwie umowy (w tym dzierżawy) zobowiązują obie strony. A jak jeszcze do tego dodamy 51 dni zatrzymania bez nakazu lub tymczasowego aresztu to mamy idealne wcielenie zasady „Stalin wiecznie żywy”.

  • artur

    Ja podam przykład z pracy, mianowicie zajmowaliśmy sie budowa lini energetycznej musieliszmy przeprowadzic słupy przez działki ludzi, oni nie zawsze byli do tego chetni, wiec płaciliśmy im jednorazowo jakasm sume lecz gdy ktos zarzadał za cos takeigo 100 tysiecy za rok to odmówiliśmy na poczatku olalismy ta wies lecz ona wygrała proces z nami musieliśmy prace kontynuować a więc robiło sie tak, przyjeżdżała policja zabierała go na 24 godziny do wiezienia a jak przyjeżdżał miał słupa postawionego, i nic z tego nie miał