naukanews

CERN chciałby zbudować akcelerator trzy razy większy niż LHC

Wielki Zderzacz Hadronów całkowicie zasłużył na swoją nazwę, jest w końcu największym urządzeniem na Ziemi, a jego zasadnicze elementy mieszczą się w torusie o długości około 27 kilometrów. Dzięki niemu udało się także, bagatela, potwierdzić istnienie Bozonu Higgsa. Ale LHC to tylko początek, CERN chciałby teraz zbudować narzędzie, które będzie trzy razy większe.

W mijającym tygodniu CERN rozpoczął studium badawcze, które ma zakończyć się oceną pomysłu budowy zderzacza cząsteczek, przy którym ogromny LHC, byłby Liliputem. Program Future Circular Colliders (FCC) zmierzać ma bowiem do budowy zderzacza o obwodzie wynoszącym od 80, do 100 kilometrów. Energia zderzeń przyszłego akceleratora także ma przyćmić możliwości LHC – podczas gdy w istniejącym urządzeniu mają dopiero zostać zderzone wiązki o maksymalnej dla niego energii 14 TeV, maksymalna energia zderzeń FCC ma wynosić aż 100 TeV.

Nie chodzi jednak o to, że naukowcy „znudzili się” już zabawką o nazwie LHC. Wręcz przeciwnie, jak podaje CERN, program badań dla tego urządzenia zaplanowano już na kolejne dwadzieścia lat. Problem polega na tym, że największa maszyna na świecie również ma swoje ograniczenia. Jeśli chcemy poważnie myśleć o następcy LHC, trzeba zacząć robić to już teraz. W końcu zanim Wielki Zderzacz Hadronów stał się rzeczywistością, musiało minąć ćwierć wieku.

„Nadal wiemy bardzo mało na temat Bozonu Higgsa, a nasze poszukiwania ciemnej materii i supersymetrii cały czas trwają,” mówi Sergio Bertolucci, dyrektor CERN ds. badań i przetwarzania informacji. „Kolejne wyniki eksperymentów przeprowadzanych w LHC będą kluczowe, ponieważ podpowiedzą nam jakie ścieżki badań obrać w przyszłości i jaki akcelerator będzie nam potrzebny, by odpowiedzieć na pytania, które już niebawem zostaną zadane.”

Zdjęcie:Flickr/Image Editor, CERN,

podobne treści