newssmartfony

Bye, bye, Palm!

Nie kupuj nic od Palma. Firma jest na wykończeniu. Wczoraj podała, że w ostatnim kwartale poniosła 22 milionów dolarów strat, a powodów, by trzymać się z daleka od jej produktów jest o wiele więcej.

Pomimo że Palm to świetny sprzęt, a ich system operacyjny, WebOS, jest znakomity, koncern pozostaje w tyle. Android, na przykład, współpracuje z wieloma producentami sprzętu, a Palm uparcie działa na własną rękę. Wystarczy porównać – użytkownicy Palmów mają dyspozycji około 2 tysięcy aplikacji, tymczasem na Android Martekplace jest już 30 tysięcy, a na iPhone – 150 tysięcy! Programiści spisali Palm na straty.

Szefostwo Palm zrzuca winę na czynniki zewnętrzne. Prezes firmy, Jon Rubinstein, powiedział w czwartek: „Gdyby premiera naszego nowego modelu odbyła się przed premierą Droida, to nam poświęcono by tyle uwagi i nie bylibyśmy w kłopotach”. Czyste gdybanie.

Gwoździem do trumny była wczorajsza prognoza dotycząca cen akcji spółki. Analityk z Wall Street Peter Misek powiedział, że w przeciągu 12 miesięcy cena udziałów Palm spadnie do zera. Nawet jeśli pan Misek się myli, w piątek cen akcji spadła o 25%. Wystarczy?

Nie? To wiedzcie, że w magazynach Palm na nabywcę czeka milion gotowych, wyprodukowanych telefonów. Przejęcie Palm przez konkurencję to jedyny lepszy scenariusz od rychłego, nieuchronnego bankructwa.


podobne treści


  • marek.klimaszewski

    A co na to Bono?