newswynalazki

Burmistrz Nowego Jorku: mniej prywatności, więcej dron

Szpiegowanie własnych obywateli jest tematem, który wzbudza uzasadnione obawy. Wygląda jednak na to, że niezależnie od tego jak bardzo ludzie będą przeciwko temu protestować, temat jest już zamknięty i powinniśmy przyzwyczaić się do myśli, że gdzieś nad nami krążyć i tak będą szpiegujące nas autonomiczne roboty.

Przynajmniej tak myśli burmistrz Nowego Jorku Michael Bloomberg, który, zapytany w piątek o tę kwestię podczas wywiadu radiowego, stwierdził, że kwestia wykorzystania dron do inwigilacji zwykłych ludzi nie jest sprawą, w której można już przyjmować postawę „za” lub „przeciw” – to po prostu stanie się wcześniej lub później.

„Nie chodzi o to czy jest to dobre, czy złe. Po prostu nie widzę sposobu by to powstrzymać,” stwierdził Bloomberg, wykazując przy okazji wyjątkowe jak na polityka, który ma w końcu 71 lat, rozeznanie w kwestiach najnowszych technologii. „Wchodzimy w nowy, nieznany świat. I, czy się to komuś podoba czy nie, to co ludzie lub rząd mogą zrobić różni się [od tego co było w przeszłości], i nie można już tego powstrzymać. Będziemy coraz bardziej widoczni i będziemy mieli mniej prywatności.”

Kwestią czasu jest połączenie technologii rozpoznawania twarzy czy identyfikacji ludzi na podstawie ich wyglądu z możliwościami autonomicznych pojazdów latających. Bloomberg sugeruje, że regulacje tej kwestii są konieczne, ale nie powinny być pisane na kolanie, ponieważ dotyczą „długoterminowych, poważnych problemów”.

Pozostaje pytanie dlaczego właściwie powinniśmy pochylić się choć na chwilę nad głosem burmistrza miasta, które znajduje się jakieś 6,5 tysiąca kilometrów od zachodniej granicy Polski? Odpowiedź jest dość prosta – jeśli w Stanach uznają, że drony szpiegujące obywateli nie różnią się niczym od kamer CCTV, wcześniej czy później zaczną patrolować też nasze niebo.

Zdjęcie: brighttradeshow


podobne treści