news

Brzytwy pod mikrospopem

Może niektóre narzędzia wcale nie wychodzą z mody. Może są po zwyczajnie doskonałe. Mechanizmy najprostsze z możliwych. I na dodatek wprowadzane do masowej produkcji. 

Brzytwa jest krawędzią, jedną z 6 maszyn prostych zdefiniowanych przez renesansowych naukowców i pochodzi wprost od noża. 

Tnąca krawędź brzytwy ma grubość zaledwie kilku molekuł, które skutecznie przebijają się przez wiele materiałów. Podobnie jak w przypadku śrub, brzytwy potrafią przybierać różne kształty i formy. W zależności od zapotrzebowania użytkownika. 

Warto się przyjrzeć paru najbardziej znanym egzemplarzom brzytew, z jakimi możemy mieć do czynienia na co dzień. Do porównania stanęły: Gillette Fusion o pięciu ostrzach z wibrującą rączką, 6/8 Quarter Ground - aktualnie jedyna tradycyjna brzytwa produkowana w Stanach Zjednoczonych przez firmę Hart Steel, a także nieśmiertelny, jednorazowy, kultowy wręcz BIC z charakterystyczną żółtą rączką.  

Jeżeli brzytwa jest tak prostym mechanizmem o mikroskopijnej perfekcji, czemu by nie przyjrzeć się jej pod mikroskopem właśnie?

Okazuje się, że nawet najprostsza maszynka typu BIC ma w sobie krawędź ostrą jak…brzytwa. Khm. To oczywiste. Popatrzmy:

To właśnie krawędź takiego BICa (ostrze to ta biała linia na środku zdjęcia, ciemna część po prawej stronie to krawędź brzytwy idąca do góry od samego ostrza). Widać wyraźnie, że brzytewka wykonana jest z ogromną precyzją. 

Na zdjęciu zaznaczona jest dla porównania odległość 100 mikronów – grubość ludzkiego włosa waha się od 50 do 150 mikronów w zależności od człowieka i jego genów. Zatem, przeciętnie, można uznać, że te 100 mikronów to właśnie grubość średniego ludzkiego włosa. Prościutki BIC powinien poradzić sobie z przynajmniej jednym włoskiem bez problemu, prawda?

Tutaj widać jedno z pięciu ostrzy Gillette Fusion. Gillette jest odrobinę bardziej gładka od BICa, ale przy tak ogromnym powiększeniu nie widać dramatycznej różnicy, jakiej można by się spodziewać. Natomiast ostrzy jest pięć, a nie tylko jedno, zatem cięcie włosów rozkłada się na każde z nich i na pewno przebiega o wiele bardziej efektywnie (jako główne zdjęcie artykułu widać właśnie ostrza od Gillette).

Na tym zdjęciu widać tradycyjną brzytwę z warstą olejki pozostawioną na ostrzu marki Thiers-Issard. Wszyscy w laboratorium byli pod wrażeniem wykończenia tej krawędzi, a szef działu z mikroskopami widząc ten okaz, uśmiechnął się tajemniczo i po chwili wrócił z identyczną brzytwą, którą trzyma w swoim biurku. 

Na zakończenie dobry, stary Mach 3, egzemplarz zabrudzony i trochę starty od używania, wyciągnięty z jakiejś szafki w łazience po mniej więcej roku. Pokryty korozją wygląda okropnie w takim powiększeniu. Nie tylko sama krawędź nie robi żadnego wrażenia, ale nawet stal odkształciła się od stanu fabrycznego na mniej więcej 20-30 mikronów. 

Na wszystkich tych zdjęciach widać ostrza ułożone wzdłuż, a nie prostopadle do okularu naszego potężnego mikroskopu. Wynika to z tego, że każdy oglądany pod silnym powiększeniem obiekt trzeba dobrze oświetlić, a w przypadku dobrze wypolerowanego, stalowego ostrza, powierzchnia odbiłaby światło uniemożliwiając zrobienie takiego zdjęcia i jednocześnie oślepiając technika. 

Tradycyjne brzytwy miały starczać na całe życie. Teoretycznie, gdyby przyłożyć odpowiednio dużo siły, dałyby radę przeciąć nawet kość. Natomiast cieniutkie ostrze jednorazówki BICa w takim przypadku starłoby się na pył (gdybyście oczywiście byli w stanie wytrzymać amputację jednorazową maszynką).    

Co więcej, brzytwę przywraca się do stanu praktycznie fabrycznego po każdym użyciu, natomiast jednorazówki i maszynki wielokrotnego użytku zarastają brudem i nie można ich w żaden sposób domyć i wyczyścić w porządny sposób.

Jakie z tego wnioski? Większość brzytew jest praktycznie podobnej jakości i nie wiele zmieni, czy do golenia użyje się jednego ostrza starczającego na jeden dzień, pięciu zamontowanych w głowicy, która jednocześnie nawilży skórę czy też starej brzytwy wygładzonej na skórzanym pasku (jak to zwykli robić nasi dziadkowie) – ważne jest, żeby się po prostu dobrze ogolić. A jeżeli ktoś nie będzie przekonany do metalowych ostrzy, zawsze może zainwestować w elektryczną golarkę…


podobne treści