news

Batmobil istnieje. Widziałem.

Zazdroszczę Radosławowi Leniarskiemu. Poważnie. Po przeczytaniu jego relacji z jazdy z Robertem Kubicą miałem wypieki na twarzy. Płuca wypełniał zapach palonej gumy, a ręce wydawały mi się tak ciężkie, jakby działało na nie przyspieszenie, o którym przed chwilą czytałem. 

Utkwił mi w głowie fragmenty o ogromnej sile docisku, jaką wytwarza bolid podczas jazdy. Wiadomo, że podczas wyścigów ulicznych klapy od studzienek muszą być przymocowywane na sztywno. Inaczej przejeżdżający potwór z F1 dosłownie wyrwałby je gdzieś w niebo i posłał na widzów. Co więcej, według redaktora Leniarskiego, który miał okazję rozmawiać z inżynierami z węgierskiego toru Hungaroring (czego również mu zazdroszczę!), przy odpowiedniej prędkości bolid jest w stanie jechać po suficie w tunelu! Wystarczyłoby do tego 160 km/h i już! No może jeszcze odpowiednie warunki w tunelu, ale patrząc na warszawską Trasę W-Z – można by o coś takiego się pokusić na żywo. 

Okazuje się zatem, że Batmobil wcale nie jest li tylko koncepcją, która nigdy nie nadejdzie. Ani dziełem pasjonatów, którzy przerobią we własnym garażu karoserię jakiegoś rzęcha, żeby zdjęcie zamieścić gdzieś w Internecie. Od marca do listopada mamy co dwa tygodnie mamy 24 takie Batmobile na torach całego świata. Może czasem odkręci się koło tu i tam, albo ktoś nie wytrzyma presji i wypuści za wcześnie z serwisu, ale to drobiazgi. Muszę przyznać, że dopiero po tym tekście zrozumiałem, jaka moc drzemie w F1. Tego nie da się odczuć sprzed telewizora…

[Wyborcza
Zdjęcie: ajimixx/Flickr


podobne treści


  • a

    gratuluje „odkrycia ameryki” autorowi

  • Rafał Tomański

    fragment o oczach połączonych z mózgiem gumką recepturką i to rozciągniętą do granic działa na wyobraźnię :)