wtf

Bank, napad i hulajnoga Ubera

Żeby wpaść na pomysł obrabowania banku, trzeba być specyficznym rodzajem człowieka. Żeby zrobić to przy pomocy elektrycznej hulajnogi z wbudowanym modułem telemetrycznym, cóż… Takie rzeczy się zdarzają.

Pod koniec stycznia Luca Mangiarano, dziewiętnastolatek z Austin w Teksasie, usłyszał zarzut napadu rabunkowego za napad na bank. Początkowo wszystko szło zgodnie z planem. Nastolatek wszedł do placówki BBVA Compass i podsunął konsultantce kartkę, na której umieścił swoje żądania. Domagał się oczywiście pieniędzy, które otrzymał. Niestety dla niego, kiedy chciał uciec z miejsca zdarzenia, wpadł na pomysł, że ułatwi sobie życie wynajmując elektryczną hulajnogę Uber Jump. Zapłacił kartą i odjechał w stronę zachodzącego słońca, gdzie już czekała na niego policja.

No, może w rzeczywistości aresztowanie nie wyglądało w ten sposób, ale, nietrudno się domyślić, prowadząca dochodzenie policja miała ułatwione zadanie. Moment, w którym młodzieniec wynajmował hulajnogę został uchwycony przez kamery ochrony. Wystarczyło skontaktować się z Uberem, który przekazał jej nazwisko, adres i numer karty najemcy. Pozostało jeszcze zdobyć zapis trasy danej hulajnogi, w czym pomógł operator telekomunikacyjny. W rezultacie policja dysponowała już silnymi dowodami na to, że to właśnie dziewiętnastolatek napadł na bank i odjechał z miejsca zdarzenia wynajętą hulajnogą.

Jaki z tego morał? Cóż, historia nierozgarniętego amerykańskiego nastolatka jest w pewnym sensie zabawna i dobrze, że przestępca, z powodu własnej głupoty, został szybko złapany. Jednocześnie jednak pokazuje po raz kolejny, że każdy z nas zostawia za sobą swego rodzaju cyfrowy ślad, który niekoniecznie musi być wykorzystany w dobrym celu.

Ilustracja: Uber

podobne treści