naukanews

Badania nad mięsem z laboratorium w powijakach, a możliwości są wielkie

Do 30 procent powierzchni naszej planety to pastwiska dla zwierząt,
których mięso tak lubimy. Aby wyprodukować kilogram mięsa, trzeba
nakarmić zwierzaka 3-8 kilogramami paszy. Mięso z laboratorium byłoby
znacznie łatwiejsze w produkcji i rozwiązałoby problem głodu na świecie.

Doktor Vladimir Mironov, który pracuje na Uniwersytecie Medycznym Karoliny Południowej, szacuje koszt opracowania technologii produkcji sztucznego mięsa na miliard dolarów. Obecnie dysponuje milionem. Mironov już od 10 lat wykorzystuje wiedzę o technologii tkanek do prac nad tworzeniem nowego rodzaju mięsa. Podobne badania prowadzone są w Holandii.

Mironov obecnie opracowuje tkanki mięsne hodowane in vitro w maleńkim laboratorium. Marzy o olbrzymiej placówce badawczej, w której wytwarzałby dowolne rodzaje mięsa o różnej konsystencji, składzie i wartościach odżywczych.

Inny naukowiec, Nicholas Genovese, powiedział dziennikarzowi Reuters: „Ludzie brzydzą się mięsa z laboratorium. Nie lubią wiedzieć, że ich jedzenie to wytwór technologii. Tymczasem wiele rodzajów pożywienia, które dziś jemy i uważamy za ‚naturalne’, powstaje w stworzonych przez człowieka warunkach. Na przykład do jogurtu dodawane są specjalne kultury bakterii. Fermentacja wina także nie jest ‚naturalna’.”

Mięso „z próbówki” smakuje, pachnie i wygląda tak samo, jak wołowina. Mironov wykorzystuje komórki macierzyste tkanek mięśniowych z indyka i zanurzył je w surowiczej albuminie wołowej. Tkanką porastała na minirusztowaniu z chitozanu. Aby mięso było smaczne, naukowcy muszą jeszcze opracować dobry sposób hodowania tkanki tłuszczowej i układu krwionośnego, który dostarczałby do komórek tlenu.

Mironov i Genovese przekonują, że dzięki mięsu z laboratorium nie
musielibyśmy poświęcać tylu pól na pastwiska i nie męczylibyśmy
zwierząt. Ich zdaniem, to także idealne pożywienie dla kosmonautów
podczas długich podróży. [MSNBC]


podobne treści