portale społecznościowe

Awaria Facebooka pokazała, co AI wydobywa z naszych zdjęć

W środę po południu doszło do poważnej awarii Facebooka, w trakcie której miliony osób na całym świecie miały problemy z dodawaniem zdjęć i filmów do serwisu. Nie wyświetlały się także obrazy, które zostały do niego wgrane wcześniej. Dzięki temu jednak użytkownicy dowiedzieli się, jak algorytmy sieci społecznościowej „widzą” ich zdjęcia.

Środowa awaria trwała kilkanaście godzin i została ostatecznie usunięta w czwartek w godzinach porannych polskiego czasu. W jej trakcie zamiast zdjęć, użytkownicy portalu społecznościowego mogli zobaczyć tylko ich opisy generowane przez algorytmy sztucznej inteligencji stosowane przez portal. Nie jest to nowość – Facebook zaczął wykorzystywać te technologię jeszcze w 2016 roku, i można je podejrzeć w kodzie strony albo za pomocą specjalnego rozszerzenia do przeglądarki, ale zwykle nie są one widoczne, dlatego większość użytkowników nie wie o ich istnieniu.

Oficjalnie Facebook zaczął stosować generowane przez sztuczną inteligencję opisy zdjęć jako ułatwienie dla osób mających problemy ze wzrokiem. Wygenerowane w ten sposób słowa kluczowe są umieszczane jako alternatywny opis zdjęć. Ale takie opisy to także kolejne źródło wiedzy na temat użytkowników.

Trudno podejrzewać Facebooka o to, by nie wykorzystywał ich do tego, by jeszcze dokładniej budować własny profil danej osoby na potrzeby precyzyjnie dobieranych reklam. W końcu przykładowo jeśli na zdjęciach często pojawiają się psy, istnieje duża szansa, że taka osoba chętnie kupi karmę.

Niezależnie od tego, do czego wykorzystywane są te automatycznie generowane opisy, interesujące jest to, jak bardzo zaawansowane są już takie algorytmy i jak dzięki nim maszyny mogą „widzieć” świat rzeczywisty. A przy okazji awarii dowiedziało się o tym wiele osób.

Ilustracja: Flickr/Poster Boy NYC

podobne treści