wtf

Australijczycy jednak nie zablokowali numeru alarmowego z powodu awarii Facebooka

Awaria Facebooka to nie koniec świata, zdarza się co jakiś czas, jak w przypadku każdego innego serwisu. Niemniej dla wielu osób jest to już tak ważny serwis, że kiedy nie mogą się zalogować, mogą zachowywać się dziwnie.

Wiedzą o tym służby ratunkowe. Te w Australii, postanowiły nawet zażartować z tego faktu i za pomocą innych swoich kanałów komunikacyjnych zaczęły uspokajać użytkowników i prosić ich, by w trakcie wczorajszej awarii Facebooka, Instagrama czy Messengera nie dzwonili na australijski numer alarmowy 000. Pierwsza takie oświadczenie opublikowała na Twitterze policja z australijskiego miasta Canterbury. Niedługo później dołączyła do niej rządowa agencja zajmująca się zarządzaniem kryzysowym, a apel powtórzyła też jedna z australijskich stacji telewizyjnych.

Informacja rozeszła się po świecie, a Australijczycy zostali, delikatnie mówiąc, obiektem drwin za to, że nie potrafią żyć bez ulubionej sieci społecznościowej a z powodu jej awarii zawracają głowę służbom ratunkowym.

W rzeczywistości jednak mieszkańcy Australii nie dzwonili masowo na numer alarmowy, który wcale nie został przez nich zablokowany. Rzecznik prasowy australijskiej policji potwierdził, że był to jedynie żart pracowników odpowiedzialnych za prowadzenie kont służb w serwisach społecznościowych, w rzeczywistości australijskie służby nie otrzymały żadnych telefonów w tej sprawie i nie wydały żadnego oficjalnego komunikatu w tej sprawie.

Ilustracja: Flickr/Bernard Spragg

podobne treści