internet

Ataki terrorystyczne po raz kolejny powodem chęci zwiększenia inwigilacji

W piątkowy wieczór terroryści po raz kolejny zaatakowali w Paryżu. I po raz kolejny europejscy politycy chcą, w ramach odpowiedzi na tego typu ataki, zwiększyć kontrolę nad Internetem.

Szczególnie w Wielkiej Brytanii, w której pojawiły się głosy, by w związku z piątkowymi atakami znacząco przyspieszyć prace nad proponowaną ustawą o nazwie Investigatory Powers Bill, która ma zwiększyć uprawnienia służb specjalnych. Wydaje się, że premier Cameron patrzy przychylnym okiem na te pomysły, ponieważ zdążył już zapowiedzieć, że jego rząd „przyjrzy się terminarzowi” prac nad tą ustawą. Zapowiedział także, że w ramach „odpowiedzi na zwiększone ryzyko międzynarodowego terroryzmu” zatrudnienie w MI5, MI6 oraz GCHQ zwiększy się o 15 procent, czyli o prawie dwa tysiące nowych etatów.

Choć zwiększenie środków przeznaczanych na walkę z terroryzmem jest jak najbardziej słuszne, jeszcze większe zwiększanie uprawnień służb już niekoniecznie. Krytycy, tacy jak na przykład brytyjski prawnik i obrońca praw człowieka David Allen Green, zwracają uwagę na to, że zwiększanie uprawnień służb specjalnych kosztem prywatności, wcale nie daje spodziewanych rezultatów.

„Nikt z tych, którzy nawołują by zwiększyć uprawnienia służb nie jest w stanie wyjaśnić, w jaki sposób uprawnienia te miałyby zapobiec popełnianiu takich okrucieństw. Francuskie służby już teraz mają dokładnie takie uprawnienia, w jakie chce się wyposażyć służby brytyjskie. A pomimo tego okrucieństwa w Paryżu miały miejsce.”

Takie rozwiązania prawne zostały przyjęte po styczniowym ataku na redakcję Charlie Hebdo. Francuskie służby już teraz mogą bez nakazu sądu inwigilować telefony i skrzynki pocztowe podejrzanych o terroryzm, a tamtejsi dostawcy Internetu zostali zobowiązani do zainstalowania w kluczowych punktach infrastruktury swoich sieci „czarnych skrzynek” czyli urządzeń służących do przechwytywania ruchu sieciowego.

Zdjęcie: Flickr/Maciej Chojnacki


podobne treści