internetWiadomości promowane

Armory – strona, na której kupisz praktycznie każdą broń

Bushmaster M4 to karabin szturmowy z magazynkiem na 30 naboi kalibru 5.56×45mm wykorzystywany między innymi przez siły specjalne w Afganistanie. To potężna broń. Ale w ciemnych zakątkach Internetu możesz stać się jej właścicielem.

Armory rozpoczęło swoje życie jako projekt poboczny The Silk Road, sieciowego bazaru z narkotykami, na którym heroinę, metaamfetaminę, Vicodin czy gandzię można kupić tak samo łatwo jak na Amazonie. Jest anonimowy i prawie niemożliwy do namierzenia. Dla administracji serwisu handel bronią był najwidoczniej zbyt ryzykowny, więc postanowiono przenieść go na inną stroną internetową. Teraz broń, amunicję i materiały wybuchowe mają swoje własne miejsce w zakamarkach Sieci, daleko od hałd kokainy i amfetaminy. Ale reguły obowiązują tam podobne: z odrobiną samozaparcia i sporą ilością pieniędzy, możesz kupić co tylko dusza zapragnie – Glocki, Beretty, AK-47, karabinki M4 a nawet granaty – z dostawą w dowolne miejsce świata.

Zastanawiałem się jak łatwo jest zdobyć tam broń? Samopowtarzalna Beretta 92FS 9 milimetrów „bez zadrapań z lekkimi śladami użytkowania” kosztowałaby mnie 338.69 bitcoinów. Przy dzisiejszym kursie Bitcoin/Dolar byłoby to trochę ponad 3 000 dolarów. Trochę drogo. Ale zacząłem się zastanawiać: co jeśli nie byłbym zainteresowany samoobroną i myślistwem? Co jeśli chciałbym uzbroić kogoś jeszcze? W coś dużo potężniejszego i w większych ilościach? Co jeśli chciałbym uzbroić, powiedzmy, 20 osobową bojówkę by zorganizować internetowy przewrót w Zachodniej Afryce? Czy anonimowi dealerzy broni mogliby wyekwipować 20 bojowników? Wygląda na to, że odpowiedź brzmi „tak”, wystarczy tylko dysponować odpowiednią ilością pieniędzy.

Porównanie do Amazonu nie jest do końca ścisłe — z oczywistych względów Armory musi być jak najtrudniejsze do odnalezienia, więc nie można uruchomić go tak jak każdą inną stronę internetową. Właściwie nie jest nawet na Sieci w  tradycyjnym tego zwrotu znaczeniu. By dostać się do Armory, musicie skorzystać z TORa, narzędzia opracowanego do anonimowego korzystania z zasobów Sieci. Wykorzystywane jest jednak bardzo często przez wszelkiego rodzaju przestępców, hackerów i paranoików. Armory wykorzystuje jeszcze jedna funkcję TORa, mianowicie ukrytą usługę serwera. URL, pod którym Armory kryje się w ramach sieci węzłów trasowania cebulowego w domenie .onion też nie należy do najłatwiejszych do zapamiętania. Kiedy już się zalogujecie, będziecie musieli przestawić się na operowanie w Bitcoinach, co samo w sobie jest kolejnym ćwiczeniem z komplikowania sobie życia. Nie jest to więc wycieczka do supermarketu z bronią.

Nie zmienia to faktu, że strona chlubi się tym, że jest najbardziej przyjaznym dla użytkownika miejscem z nielegalną bronią, jak to tylko możliwe:

„Armory jest miejscem, w którym możesz sprzedawać i kupować bez ujawniania swojej tożsamości. Chronimy twoją prywatność na każdym etapie, od połączenia ze stroną, przez zakupy, aż do odbioru produktu.”

No właśnie, odbiór. Odebranie przesyłki jest prawie tak samo zakręcone, jak labirynt przez który trzeba się przebić, by ją nabyć. W jaki sposób przeszmuglować nielegalną broń do potencjalnych przestępców? W częściach, bardzo małych. Sprzedawcy z Armory nie włożą do paczki karabinu szturmowego i nie nadadzą go poleconym na poczcie. Odbiorcy będą dostawali każdy element broni w osobnej przesyłce, zamaskowany jako inny produkt. Później należy złożyć broń samemu. Dostajesz swoją broń, dealer dostaje pieniądze, Armory nadal jest tajemnicą a kurier nie ma pojęcia o tym, że pomógł międzynarodowym handlarzom bronią.

Kim oni są? Trudno stwierdzić. Żaden z nich nie będzie się chwalił skąd biorą swój towar ani gdzie można ich zastać. Będziecie mieli szczęście jeśli uda się dowiedzieć na jakim znajdują się kontynencie. Niektórzy z nich nie będą nawet rozmawiać bez dodatkowego kodowani informacji przy pomocy PGP. Ale towar trzeba jakoś reklamować, prawda?

Oto dave00, Europejczyk, który chętnie sprzeda bazookę:

„Witajcie
jestem dave00 wasz nowy dostawca broni i materiałów wybuchowych. Mam bardzo dużo kontaktów w całej UE, dzięki którym mam dostęp do wielu rodzajów broni, amunicji i materiałów wybuchowych. Dostawa jest zazwyczaj wliczona w cenę. Mogę wysyłać na różne sposoby a nawet dostarczyć towar pod podane współrzędne GPS. Na żądanie realizuję nietypowe zamówienia. Towar dostarczam do UE oraz do USA. Mogę zapewnić pistolety, broń automatyczną i maszynową, granaty, wyrzutnie rakiet oraz amunicję.”

Jest też Steinberg: „sprzedawca broni, który stara się poszerzyć swój business.”

Są oczywiście takie gwiazdy jak „bohica,” których informacje profilowe powinny być chyba czytane z odpowiednim, radzieckim akcentem:

Pozdrawiamy Towarzyszy z Armory,

Jesteśmy Bohica i s-ka, nowi na Armory, ale nie nowi w tym businessie. Jesteśmy zawodowcami, którzy znają potrzeby prawdziwych strzelców. Zajmujemy się bronią ręczną, sprzętem taktycznym i amunicją. Jeśli szukasz taniej, badziewnej broni, spróbuj u IcePick i T-Doga na rogu, takiej u nas nie znajdziesz. Nasze początkowe oferty będą próbką tego co mamy na stanie. Z czasem będziemy poszerzać asortyment. Nie zajmujemy się „egzotyczną i kolekcjonerską” bronią ręczną.

Na szczęście wszystko jest online, więc nie musisz martwić się, że bohica poderżnie Cie gardło jeśli business nie dojdzie do skutku. Dla mnie dobrze, ponieważ zamierzałem zrobić kilka fałszywych zamówień.

Zacząłem pytać o broń, kontaktując się bezpośrednio ze sprzedawcami. Po co, skoro wystawiali swój towar bezpośrednio na stronie? Ze zdjęciami, specyfikacją i cenami. Coś takiego jest mało interesujące, ja chciałem złożyć „specjalne zamówienie”. Wyekwipować prywatną armię do obalenia jakiegoś rządu w Trzecim Świecie. Potrzebowałem broni, potężnej i w dużych ilościach. Czy na Armory można zamówić coś więcej niż pistolet? Czy strona pomoże mi zostać dyktatorem?

Zacząłem wysyłać prywatne wiadomości—”Czy macie sprzęt wystarczający do wyekwipowania małej bojówki paramilitarnej? Powiedzmy, 20 osób?” Podkreślałem, że potrzebuję czegoś „mocniejszego” niż to co było wystawione na stronie.

Po pewnym czasie zaczęły napływać odpowiedzi:

„Mogę dostarczyć: tec9, scorpiona, ak47 i jednego wietnamskiego M79, ale amunicja do niego jest droga.
Pistolety maszynowe są dużo tańsze i zapewnią ochronę oraz potrzeby bojowe: dźwięk łatwego do ukrycia sowieckiego skorpiona powinien wystraszyć każdego dupka, który stanie ci na drodze (…)
Nie śpiesz się z wyborem, nie ma pośpiechu: ale możesz mieć pewność, że twój zakup będzie warty tych pieniędzy :)”

„Moje źródła to moja sprawa, sorry.
Koszty zależą oczywiście od tego czego potrzebujesz.
Dostarczam towar dobrej jakości”

„Może coś automatycznego i łatwego do ukrycia?
-H&K MP5K-PDW, 16 sztuk w dwa tygodnie.

Coś mniej „babskiego”?
-H&K G3A3, 15 sztuk w dwa tygodnie.

A coś tańszego?
-AK47, 28 sztuk w 10 dni.

Coś celniejszego?
- cywilny H&K PSG1, 5 sztuk w 2 tygodnie.

Coś celniejszego i tańszego?
-Dragunov SWD, 12 sztuk w 10 dni.

Niech się pan nie śpieszy z wyborem, klient nasz pan.”

„Polecam ak47 albo m4 , jako broń przyboczną mp5 albo pistolety glock lub beretta 92
Kamizelki kuloodporne NIJ IV stopień, mogą zatrzymać nawet pocisk z ak47
Łatwo znaleźć taki materiał, zwłaszcza kamizelki.”

Jednak to mistrzowie zła z bohica wydawali się być najbardziej chętni do pomocy w wyimaginowanym przewrocie:

„Oczywiście, możemy zająć się tym zleceniem, ale musimy mieć więcej informacji. Jakiej konkretnie broni pan potrzebuje i do jakiego kraju mamy ją dostarczyć? Zajmujemy się tylko bronią ręczną i sprzętem, ale jeśli potrzebuje pan artylerii, ręcznych pocisków przeciwlotniczych, moździerzy czy transporterów opancerzonych, mamy zasoby, które pozwolą nam to zorganizować. Oczywiście za odpowiednią opłatą. Proszę skontaktować się z nami zakodowaną wiadomością, nasz publiczny klucz PGP jest na naszym profilu.

Pozdrawiamy,

Bohica

Bohica wydawała się chętna dostarczyć wystarczające ilości broni by obalić rząd Stanów Zjednoczonych, nie wspominając już o jakimś afrykańskim państewku.

Powiedziałem każdemu sprzedawcy, że jestem już gotowy. Oni ze swojej strony podali ceny i zaczęli żmudny proces zdobywania wystarczającej ilości broni by uzbroić dwudziestoosobowe komando. Oczywiście ostatecznie nie kupiłem niczego -  nie mam dziesiątków tysięcy dolarów by wydać je na skrzynie z bronią, ani milionów do wydania na śmigłowce i transportery opancerzone. Ale można przypuszczać, że gdybym dysponował odpowiednią ilością pieniędzy broń ta trafiłaby w końcu w moje ręce. Albo w ręce kogokolwiek innego. Powiedzmy kogoś, kto chciałby zorganizować strzelaninę, zastrzelić jakiegoś jakiegoś polityka albo zrobić cokolwiek innego, co wymaga użycia dużych ilości broni i kamizelek kuloodpornych.

Pojawia się oczywiście pytanie: czy to wszystko jest prawdziwe? Może twór taki jak Bohica jest tylko skomplikowanym przekrętem, za pomocą którego ktoś chce wyciągnąć pieniądze od głupców i dyktatorów? Może wszyscy ci „dealerzy” są tylko podpuchą zorganizowaną przez jakieś służby specjalne? Ponieważ nie mam góry pieniędzy do wydania na obalanie rządu Gwinei Równikowej, tego się nie dowiedziałem. Możliwe jednak, że wszystko jest prawdziwe, a przynajmniej na takie wygląda – sprzedawcy są oceniani, użytkownicy mogą potwierdzić dostawę. Jest nawet wątek dotyczący fałszywek a żaden z moich kontaktów nie był w ten sposób oflagowany.

I jest jeszcze dziwna sprawa „mrpman888,” który zamiast sprzedawać broń, wystawił na sprzedaż swoje konto. Mówił, że ma już dość i chce przekazać swoje konto sprzedawcy komuś innemu – bez żadnych pytań. Oczywiście zapytałem, odpowiedział krótko „już go nie chcę, nie było używane.” Mógłbyś rozwinąć temat? „Nie.”

Jeśli nie jest to jakaś bardzo skomplikowana instalacja artystyczna, która zakłada współpracę bardzo dużej liczby osób w bliżej nieokreślonym celu, można założyć, że naprawdę sprzedaje się tam broń. A przynajmniej niektórzy sprzedają. I jeśli masz coś przeciwko radośnie latającym kulom – proceder ten jest pewnym problemem.

Więc czy ktoś nie powinien się zająć tą sprawą. Powiedzmy władze federalne? Skoro na pewno DEA depcze po piętach ludziom stojącym za The Silk Road, federalni muszą prowadzić śledztwo w sprawie Armory? Prawda? Albo przynajmniej wiedzieć co to jest? Niekoniecznie. Telefon do ATF wcale mnie nie uspokoił: po tym jak próbowałem wytłumaczyć skonfundowanej rozmówczyni czym właściwie jest Armory, odpowiedziała tylko, po dłuższej przerwie, że, „to chyba wygląda jak problem”. Tyle udało mi się od niej uzyskać. Przekazała telefon agentowi AFT, który po kolejnej przerwie stwierdził, że będzie musiał sprawdzić bieżące śledztwa, ale jeśli takie śledztwo jest prowadzone i tak nie będzie mógł udzielić mi żadnych informacji. Później oddzwonili z informacją, że zlokalizowali The Armory w Virginia Beach, ale jest to licencjonowany, legalny sklep z bronią. Pomimo tego, że wielokrotnie tłumaczyłem im, że Armory istnieje tylko w ciemnych zakamarkach trasowanej, szyfrowanej Sieci a jego głównym celem jest nielegalna sprzedaż nielegalnej broni. Tłumaczyłem, że The Armory w Virginia Beach jest dokładnym przeciwieństwem tego czym jest Armory na Sieci, ale widać nie trafiło. AFT stwierdziło, że w takim razie będą musieli to jeszcze sprawdzić i się odezwą. Nie odezwali się.

Jest wiele sposobów w jaki można stać się posiadaczem nielegalnej broni. Przestępcy korzystali z nich i będą korzystać. Oferta Armory nie jest niczym nowym, jest raczej znakiem naszych czasów. Armory jest małą społecznością, ale sieć w której się ukrywa jest rozległa i prawie niemożliwa do wyłączenia. Narzędzia takie jak TOR ukrywają naszą komunikację przed, powiedzmy wzrokiem opresyjnego reżimu, ale są także narzędziami, które wykraczają poza ochronę prywatności. Jeśli chociaż jedna sztuka broni trafiła z Armory do odbiorcy, oznacza to, że żyjemy w świecie, w którym można przemycać narzędzia do zabijania ludzi. Nie ponosząc żadnej odpowiedzialności.

Nie wiadomo też ilu jest judzi, których marzenia o zorganizowaniu zbrojnego przewrotu nie są tylko eksperymentem.


podobne treści